Kraków Street Band – Dwie myśli stąd
Kraków Street Band – Dwie myśli stąd

„Dwie myśli stąd” Kraków Street Band to idealna płyta dla wrażliwych słuchaczy – z przekazem i brzmieniem na światowym poziomie.

„Spotkaj się ze mną bez planu” śpiewa Łukasz Wiśniewski w piosence „Spotkanie”. I z miejsca przekonuje, że takie spotkanie ma sens. Bo tu każde, często podszyte gorzką ironią, słowo tekstu ma sens, a aranżacja? To dopiero jest cymes. Sekcja dęta gra bez pudła, soul z nutą reggae okraszony jest treściwą solówką na gitarze elektrycznej – aż chce się dalej spotykać.

Bujające banjo i silny męski głos plus tęskna trąbka? Po prostu „Bądź po mojej stronie”. Tu liryk Wiśniewski buduje całą historię o szorstkiej męskiej przyjaźni w dixielendowych barwach. Do tego solo na pianinie i wszyscy kołyszą się w dobrze znanym rytmie. A wspomniana trąbka? Wielbiciele muzyki Henryka Kuźniaka do „Va Banku” będą równie szczęśliwi jak wierni wielbiciele „ulicznego” bandu. Chórki przyjaciół niczym rewelersi przydają podmiotowi lirycznemu racji – bo jakże by było inaczej?

Wyjątkowo Adam Partyka podpisał się pod muzyką do piosenki „Będę bredził”. Tu riffy dęciaków łączą odrobinę bałkańskich klimatów z nastrojem nowoorleańskiej fiesty i ogniem rodem z flamenco. Łukasz Wiśniewski bawi się słowami, choć oczywiście nie bredzi tylko cyzeluje obraz chwili wsparty bezbłędną grą całego Kraków Street Band.

„Pomiędzy nami” to klasyczny radiowy hit, podobnie jak „Spotkanie” i „Bądź po mojej stronie”. Historia uczy, że piosenki o rozstaniu, wygasaniu uczuć często są bardzo piękne, tu dodatkowo zaaranżowane w tak czuły sposób, że utwór nie może nie robić wrażenia. Co ważne – Wiśniewski nie stara się być przewrażliwionym chłopcem – to facet, który umie się pogodzić ze światem – silnym głosem też może mówić o rozstaniu. Niesamowicie zgrane dęciaki przypieczętowują potencjalny hit. A w chórkach: Aleksandra Luberda i Alicja Stępniak.

Blues rockowy, niby „Old Love” Claptona „Spokój” to następna piosenka, którą od pierwszych tekstów chce się z Wiśniewskim nucić. Ubrana w bardziej rockową niż dixielandową aranżację ma rewelacyjnie zmiksowany refren. Tu dęciaki stapiają się w całość, a jednocześnie mogą mówić własnymi głosami. I znów lider okazuje się być i dobrym kompozytorem i wspaniałym twórcą poetyckich tekstów – nie o miłości. Producent tego utworu zasługuje co najmniej na nominację do Fryderyka.

Czy to gipsy jazz czy ballada? „Pies” zagrany na gitarze z wyraźnym śladem banjo i zdaje się gitarą udającą bałałajkę niesie się głosem autora. Łukasz Wiśniewski bez pudła przyrównuje rozstanie do psa, który śpi w budzie, a umiejętność składania słów i rymów może urzec. A skoro gipsy jazz, to i na pierwszym planie będzie kontrabas i niespodziewana partie solowe – także z lekko knajpianym saksofonem. I wszystko współgra aż miło.

Rozkołysane „Dobrze mi tu” to już tradycyjnie kompozycja i słowa gitarzysty Tomka Kruka. To również radość dla fanów Wiśniewskiego jako harmonijkarza. I jeszcze jedna odsłona brzmienia zespołu. Finałowe solo na harmonijce przypomina, kto tu rządzi.

Folkujące „W podróży” przeradza się szybko w rythm and bluesową petardę wspartą country’owym banjo. „Miasto ma duszę – wiem, bo duszę się nim” śpiewa Wiśniewski i z miejsca przejmuje uczucia słuchacza, choć jest od niego o „dwie myśli stąd”. I nawet jeśli pobrzmiewają w tej pieśni nuty znane już z wcześniejszych piosenek Kraków Street Band – przecież o to chodzi. Ten zespół ma styl, który potrafi zadziwić rockowym bridgem i przypominającym kalejdoskop wachlarzem brzmień.

Miłosz Skwirut napisał nuty do piosenki „Wróżby” . „Serce spada na szpadę” – tak o pasjansie z samych serc potrafi napisać tylko Wiśniewski. Ileż emocji jest w głosie, który znów buduje kompletny obraz wieczornej niepewności, a refren podbity lekko reggae rozpędza się, by wyhamować w pełnej ech aranżacji. Do tego pięknie napisane riffy dęciaków i mamy kolejny potencjalny przebój. „Za nim wróżby się spełnią, spróbuj spełnić się ty….”. Ileż w tym zespole jest ukrytych talentów!

Rockowo-balladowo rozpoczyna się finałowy „Atrament”. Tu Wiśniewski paradoksalnie śpiewa lżejszym głosem, jakby chciał na chwilę zamienić w soulowego śpiewaka, który chciałby pokazać, jak interpretować ballady w stylu „Zawsze tam gdzie ty” Lady Pank. Znów wyjątkowo pomysłowa aranżacja łącząca amerikanę z prog rockowo zawodzącą gitarą kieruje słuchaczy w stronę kulminacji myśli. Trzeba mieć pewność siebie i odwagę, by prostą piosenkę w stylu gwiazd polskiego rocka zamienić w kosmiczny niemal wymiar.

Kraków Street Band to zespół, który nie osiada na laurach. Dzięki osobowości Łukasza Wiśniewskiego wszystkie kompozycje , nawet kolegów z zespołu, mają wspólny styl, i właściwie każda z nich to przebój. Niełatwy, bo autor tekstów nie żałuje sobie słów, ale nigdy nie popadający w banał – i muzycznie i w kwestii przekazu. Ciepły, melancholijny, a zatem odpowiedni i dla fanów bluesa i po prostu dobrej, i co ważne, autorskiej muzyki. Bardzo wysoka półka.