środa, 20 kwiecień 2011 08:15

Mirek Rzepa ma Rymszary, czyli śląski blue note

Mirek Rzepa po raz pierwszy pojawił się na płycie I Ching w 1984 roku. Zagrał z zespołami Krzak, SBB, Dżem, Bezdomne Psy. Założył Ości i Łapka-Rzepa-Głuch. Ale Rymszary to jego niebanalny debiut.

Płyta Rymszary przynosi zupełnie wyjątkową muzykę, zapakowaną w zupełnie wyjątkowy sposób – i to dosłownie. Ale po kolei.

Najpierw pojawia się pełen nostalgii temat na fortepianie. Trochę jakby w klimacie Lyle Maysa. I z miejsca chwyta za serce. Później muzyk, znany z gry na basie w rozlicznych formacjach, chwyta za pudło.

 I podobnie jak na innej swoje debiutanckiej płycie w triu Łapka-Rzepa-Głuch, gra akustycznie. Znakomicie bawi się najprostszymi melodiami, ale i zmusza do skupienia. Między palcami Rzepy, podobnie jak w filmie Między słowami dzieje się wiele, a często cisza zastępuje słowa, których tu zwyczajnie nie ma. Bo to dzieło instrumentalne. Za to opatrzone artystowską wkładką z ważnym mottem – fascynacja niekończącym się spektaklem miasta.

 Zamiast przemawiać albo poszukiwać banalnych słów, artysta namawia do zrozumienia tego, co chce swoją muzyką przekazać. I chociaż może to przypomina łopatologię, w zabieganym świecie zwyczajnie może pomóc nad głębszą refleksją nie tylko nad nutami.

 Mirek Rzepa do nagrania płyty oprócz fortepianu użył kilku gitar i gitary basowej, właściwie tylko wykorzystanej jako instrument solowy w jednym utworze. I to wszystko. Tylko tyle i aż tyle. Muzyk daleko odszedł od bluesa, ale w jego nutach jest nie mniej nostalgii niż w wygrywanych mechanicznie przez rodzimych wykonawców tzw. polskiego bluesa amerykańskich standardach.

 Szkoda, że o tej płycie wiedzieliśmy wcześniej tak niewiele. Zapakowana w niemal pokutniczy prasowany filc, z dźwiękami zredukowanymi do minimum, idealnie nadaje się nie tylko na Wielki Tydzień. Ale teraz już zostanie na długie lata.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry