Bluesonline poleca

sobota, 12 maj 2012 06:20

Festiwal Las, Woda & Blues 2012 wygrała Niebieska Sowa

Niebieska Sowa, fot. Wiesiek "bluesmanniak" Soluch Niebieska Sowa, fot. Wiesiek "bluesmanniak" Soluch

Festiwal Las, Woda & Blues 2012 zakończony. Oprócz znanych bluesmanów nie zabrakło konkursu. Jury zdecydowało o zwycięstwie zespołu Niebieska Sowa (na zdjęciu), publiczność opowiedziała się za Cheap Tobacco.

Kolejny raz plenerowy sezon festiwalowy rozpoczął się w Radzyniu k.Sławy. To już VI edycja festiwalu  Las, woda & blues, który odbywa się w leśno-jeziornych okolicznościach natury w ośrodku Wratislavia. Choć oficjalny termin to 4-5 maja to tym razem, ze względu na dłuuugi weekend majowy, festiwal trwał właściwie tydzień.

Ważnym elementem każdego Las, woda & blues jest konkurs o nagrody pieniężne i rzeczowe, w którym wzięło udział pięć zespołów. Poziom wyrównany, choć zabrakło jakiejś wybitnej indywidualności i jury miało trudny wybór. Ostatecznie Grand Prix przyznano zespołowi z Leszna - Niebieska Sowa, a drugie miejsce zajęła krakowska kapela Cheap Tobacco. W głosowaniu publiczności najwięcej głosów dostali właśnie Cheap Tobacco.

Już od 28 kwietnia zjeżdżali się bluesmani, bluesfani a także wielbiciele garbusów i harleyów. Codziennie wieczorem odbywały się koncerty a po nich jam session, a od 3 maja muzyką wypełnione już były całe dnie: bluesowe śniadania nad jeziorem, popołudniowe koncerty w "wigwamie" i wreszcie wieczorne koncerty na dużej plenerowej scenie.

Nie zawiedli muzycy (a było w sumie kilkanaście zespołów), zarówno krajowi jak i zagraniczni, nie zawiodła publiczność, pogoda też sprawowała się dobrze, więc wszyscy zadowoleni - wszyscy chłonęliśmy dużo dobrej muzyki i świeżego powietrza!

Ważnym momentem festiwalu było odsłonięcie kolejnej tablicy-gwiazdy w Alei Gwiazd Bluesa - tym razem uczczono Ryszarda Riedla. Moment ten był bardzo wzruszający z uwagi na obecność jego syna Sebastiana, który wraz ze swoim synem Rysiem, wnukiem Ryszarda, dokonali odsłonięcia gwiazdy.

Wielkie podziękowania dla organizatorów, którzy jakimś cudem potrafili zapanować nad tłumem wykonawców i publiczności na dużym terenie, na kilku scenach i przez tyle dni. Napoje, posiłki, miejsca do tupania i do odpoczywania - wszystko było! I porządek też był. Organizatorzy potrafili też reagować na bieżące potrzeby i np. przesunąć koncert na dogodniejszą scenę lub godzinę lub usunąć barierki, by fani mogli być bliżej swoich ulubionych muzyków. Wielkie, wielkie brawa!

Wiesiek "bluesmanniak" Soluch

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry