czwartek, 15 grudzień 2011 15:53

Tychy: Ryszard Riedel na przystanku. Pomnik, czyli rzeźba miejska odsłonięta (zdjęcia)

Ryszard Riedel - rzeżba miejska, fot. UM Tychy Ryszard Riedel - rzeżba miejska, fot. UM Tychy

Ryszard Riedel uhonorowany przez Tychy. Na przystanku przy al. Niepodległości stanął pomnik, a właściwie rzeźba miejska „skazanego na bluesa”. Kilka piosenek podczas odsłonięcia zagrał i zaśpiewał Sebastian Riedel, syn legendy i szef zespołu Cree.

Ponad dwumetrowa rzeźba Ryśka Riedla odlana z brązu stanęła na przystanku przy al. Niepodległości tuż obok Miejskiej Biblioteki Publicznej. 

To nie jest zwykły pomnik – to rzeźba miejska

- Rzeźby na cokołach, czyli pomniki stawia się np. bohaterom narodowym lub wieszczom. Natomiast rzeźba miejska, to swoisty ślad, że ten konkretny człowiek żył w danym miejscu. W ostatnim czasie takie rzeźby spotyka się często w Europie i na świecie - mówi Daria Szczepańska, zastępca prezydenta Tychów. 

Rysiek wygląda tak jak pamięta go wielu tyszan - w kowbojskim kapeluszu, z rozpuszczonymi włosami, z wytartymi dżinsami, jest lekko pochylony – jakby szedł pod wiatr. To celowy zabieg –pokazujący, jaki był Riedel. W życiu zawsze szedł pod prąd. Wbrew obowiązującym trendom. Miał własna ścieżkę. Rzeźba przedstawia zwykłego człowieka. Bo Ryszard Riedel nie miał nigdy maniery gwiazdy. 

- Był zwykłym człowiekiem. Ze swoimi ułomnościami, ze swoim wybitnym talentem muzycznym. Był idolem części ówczesnego pokolenia. Również dziś ma wielu fanów. To, że oprócz tego geniuszu muzycznego, miał w sobie gen autodestrukcji, że zniszczył swoje życie, to już zupełnie inna historia. My nie pokazujemy go, jako bohatera. Nie stawiamy go na placu Baczyńskiego, a właśnie na przystanku, by pokazać go, jako zwykłego człowieka, tyszanina. To takie ludzkie, zwyczajne i miejskie – podsumowuje Daria Szczepańska. 

Autorem ponad dwumetrowej rzeźby wykonanej z brązu ( kosztowała 70 tysięcy złotych) jest znakomity tyski rzeźbiarz i wielbiciel muzyki Riedla - Tomasz Wenklar.

- Rysiek to bardzo ważna dla mnie osoba. Zawsze darzyłem go ogromnym szacunkiem i słuchałem jego muzyki. Z zamiarem stworzenia jego rzeźby nosiłem się od siedmiu lat. Chciałem, żeby to nie była tylko postać, żeby to była też muzyka. Chciałem pokazać prawdziwego bluesmana, wyrzeźbionego bardziej bluesem niż gliną - mówi Tomasz Wenklar.

Gdyby żył, 7 września skończyłby 55 lat. Zmarł 30 lipca 1994 roku w Chorzowie. Na jego grobie na tyskim cmentarzu w Wartogłowcu wyryto napis: "W życiu piękne są tylko chwile...", z piosenki "Naiwne pytania". Cztery lata temu w tym samym miejscu pochowano jego żonę. 

Na podst. materiałów prasowych Urzędu Miejskiego w Tychach.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry