Amerykańska formacja Deltaphonic od 21 maja koncertowała w Polsce. Niemal na finiszu trasy zagrała w kawiarni Fama Białostockiego Ośrodka Kultury.
Deltaphonic w 2024 roku zagrali dobrze przyjęty koncert na festiwalu Jesień z Bluesem. Kiedy wrócili do Białegostoku na klubowy koncert na ich występ czekało około 100 osób. A przecież zespół gra wyjątkowo różnorodną muzykę.
Być może łączenie różnych estetyk, soul bluesa z rockiem, funkiem, a wszystko zagrane z legendarnym amerykańskim groovem, to zbyt duży poziom skomplikowania dla publiczności pamiętającej dziesiątki wykonań „Sweet Home Chicago”. A przecież muzyka nie jedno ma oblicze.
Idealnie zgrani Deltaphonic fantastycznie czują się na scenie. Gitarzyści - Paul Provosty i Logan Sellers uwielbiają grać zarówno w dwugłosie, jak i dialogować ze sobą. Skojarzenia z dorobkiem i sposobem myślenia The Allman Brothers Band w pełni uzasadnione.
Prawdziwym skarbem jest dwukrotnie nominowany do nagrody Grammy Trenton O’Neal. Czarnoskóry perkusista gra ze znakomitym feelingiem, a przy tym znakomicie śpiewa. Paradoksalnie najsłabszym ogniwem tego zespołu jest Andrew Weeks. Świetnia grającemu na basie muzykowi po prostu brakuje charyzmy lidera. Może gdyby zachęcił publiczność do wstania z krzeseł i wspólnej zabawy wrażenie po znakomicie zagranym koncercie byłoby lepsze. Zabrakło tego czegoś, czego nie zastąpią najlepsze nawet harmonie i współbrzmienia.

