The Blues Brothers Tribute Show Soul Mission to 11 wykonawców, potężna sekcja dęta i wielkie hity: „Soul Man”, „Sweet Home Chicago”, „Everybody Needs Somebody To Love”.
Moda na tribute bandy trwa. The Blues Brothers Tribute Show Soul Mission to podobno pomysł Amerykanina – raczej przeciętnego wokalisty i harmonijkarza. Za to zebrał dość sprawnych muzyków, śpiewające aktorki, a swoim scenicznym partnerem uczynił człowieka, który paradoksalnie kradł mu show.
Pomysł chwycił, a sala Zespołu Szkół Muzycznych w Białymstoku, zaprojektowana niegdyś na potrzeby Filharmonii Białostockiej była niemal pełna. Sala o wyjątkowej akustyce, projektowana przez inżynierów z Japonii w czasach, kiedy jeszcze nikt nie marzył o katowickiej NOSPR. O tym, że jest wymarzona do odsłuchu największych orkiestr symfonicznych przekonują się pokolenia melomanów w stolicy Podlaskiego. Jak zatem można było nie poradzić sobie z nagłośnieniem?
Świetna sekcja dęciaków najczęściej była wtłoczona w drugi plan, zaś bębny brzmiały cokolwiek.. dziwnie, a i sam perkusista chyba nie do końca wyczuwał rhythm and bluesowe pulsowanie. Czy między dwoma wokalistami była chemia, na jaką liczyli widzowie zwabieni nazwą kultowego filmu? Może nagrania wideo coś wyjaśnią.

