piątek, 29 marzec 2013 19:01

Brandon Santini – This Time Another Year (2013, wideo)

Brandon Santini – This Time Another Year Brandon Santini – This Time Another Year

Brandon Santini pierwszą harmonijkę kupił w 1997 roku. W 2013 wydał drugi solowy krążek „This Time Another Year”. Wcześniej został dostrzeżony w zespole Delta Highway.

Brandon Santini tak wciągnął się w świat bluesa i harmonijki, że z Północnej Karoliny w 2003 roku przeprowadził się do Memphis by studiować bluesa z Delty i hill country. I nagrywa znakomite krążki.

Krążek otwiera brawurowo zagrany „Got Good Lovin'”. Chicagowski shuffle w obłędnym tempie, zaśpiewany mocnym, męskim głosem, z old schoolowo brzmiącą gitarą i brudną przesterowaną harmonijką.

Tytułowy „This Time Another Year” to także chicagowskie granie, acz w nieco wolniejszym tempie. W tle pojawiają się organy, a sam Santini śpiewając przypomina… naszego Łukasza Wiśniewskiego. Muzycznie odrobinę przypomina „Help Me”, ale tu już nadworny gitarzysta Jeff Jensen używa bardziej współczesnej barwy, by podkreślić moc kompozycji. Kiedy wreszcie Santini wychodzi na solo, słychać w nim talent na miarę Jasona Ricci.

W „What You Doing To Me” zespół znów zmienia brzmienie uderzając w nuty country. Łkająca harmonijka gra nuty czyste jak łza, na szczęście harmonia piosenki bliższa jest bluesowi niż opowieściom kowbojów. Za to gitara udaje hawajskie klimaty. Niespieszny rytm ubarwia sprawnie grający pianista.

Niemal epickie rozmiary ma wolny, molowy „Late In The Evening”. Tu słychać, jak Santini frazuje śpiewając. Bo, że gra świetnie wiadomo od początku krążka. Co ciekawe, pierwsze solo gra pianista, używając brzmienia bliskiego honky tonk. Później klasycznymi zagrywkami popisuje się Jensen, wreszcie mamy grzmiącą harmonijkę Santiniego. Łapie oddechy, pokrzykuje, ech – nasz Skiba pewnie zagrałby z nim w duecie z rozkoszą.

Bardziej mroczny klimat prezentuje „Dig Me A Grave”. Prawdziwy elektryczny blues, z inaczej nagraną perkusją, mocnymi hammondami w tle i nowocześniej brzmiącą gitarą elektryczną przypomina najlepsze czasy blues rocka. Tu też Santini operuje brudnym brzmieniem, ale do tej molowej kompozycji wkłada chyba jeszcze więcej serca jak do poprzedniego utworu. No i znakomite solo gr tu Jensen.

Hill country nie da się nie usłyszeć w „Bye Bye Bird”. Świetnie zaaranżowana dobrze znana piosenka nabiera innego wymiaru. Wibrująca harmonijka ma za tło jedynie oszczędne bębny traktowane miotełkami i akustyczną gitarę. Ale ten Seydel właściwie nie gra, śpiewa i śmieje się jak żywy człowiek.

Klasyczny blues z Chicago to również „Things You Putting Down”. Bas, gitara, bębny i organy tworzą oszczędne tło do linii wokalnej I przede wszystkim tłustych nut harmonijki. Santini nie zmarnował czasu na studiowanie bluesa, o nie.

W swingującym „Been So Blue” Brandon Santini nieco czyści brzmienie harmonijki, za to wyrusza w krainę swingującego Chicago. Gitara brzmi ciepło, jak porządne gibsonowskie hollow body, a najważniejsza jest melodia tej opowieści. I choć słowa dobrze znane, interpretacja zadowala z nawiązką.

Niezwykle dynamicznie brzmi „Coin Operated Woman”. Chociaż brzmienie stylizowane jest na rhythm and bluesa wczesnych lat 60. W muzykach drzemie współczesny pazur idealnie ożeniony z nieskrywaną miłością do tradycji. No i znów i solo i brzmienie harmonijki są po prostu niezapomniane.

Nie bardzo wiadomo, po co Santini nagrał szalony chicagowski „Help Me With The Blues”. Przecież on nie potrzebuje żadnej pomocy. Śpiewa i gra jak natchniony. A wtóruje mu szalejący pianista. Cały zespół śpiewa refreny w chórkach i momentami możemy poczuć się jak na koncercie naszych Boogie Boys, którzy zaprosili na sesję gitarzystę. To zdecydowanie piosenka ukradziona zespołowi przez pianistę.

Santini nie ustaje w bluesowaniu. Fantastycznie kołysze słuchaczami w „Raise Your Window”. Trzeba przyznać, że jego mocarna harmonijka połączona z męskim głosem potrafią rozbujać nawet nieprzekonanych.

„Fish Is Bitin'” to miniaturka hill country. Pozostawia słuchaczy z akustycznymi nutami w uszach i uśmiechem na twarzy.

" />" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" type="application/x-shockwave-flash">

Dziś artyści z USA grywają równie często w Polsce jak i w swoich rodzinnych stronach. Kto pierwszy zdecyduje się zaprosić tak świetnego harmonijkarza jak Brandon Santini, by promował krążek „This Time Another Year” u nas na koncertach – wygra los na loterii. Wygrają też wszyscy, którzy posłuchają przynajmniej płyty.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry