czwartek, 11 sierpień 2011 20:42

Nocna Zmiana Bluesa - historia i analiza tekstów wg muzykologa

Sławek Wierzcholski i Nocna Zmiana Bluesa w Arkadach Kubickiego Sławek Wierzcholski i Nocna Zmiana Bluesa w Arkadach Kubickiego
Zespół Nocna Zmiana Bluesa – działalność, repertuar, rezonans społeczny - to tytuł pracy licencjackiej Dariusza Topolskiego napisanej w 2011 roku w Katedrze Muzykologii Wydziału Historycznego UAM. Publikujemy obszerne fragmenty historii zespołu z obszerną analizą tekstów grupy.
Zespół Nocna Zmiana Bluesa – działalność, repertuar, rezonans społeczny
Dariusz Topolski
Praca napisana pod kierunkiem
dr hab. Magdaleny Dziadek
w Katedrze Muzykologii Wydziału Historycznego UAM

Informacje, które posłużyły do napisania I rozdziału pracy, a także większość przytoczonych cytatów pochodzi z jedynej

opublikowanej dotąd monografii zespołu, autorstwa J. Skaradzińskiego i  M. Szalbierza (Chory na bluesa, wyd. Adam Marszałek,

Toruń 2003).  Rozdział ten uzupełniają informacje uzyskane przez autora pracy drogą wywiadu z liderem Nocnej Zmiany Bluesa

Sławomirem Wierzcholskim oraz menadżerem zespołu Andrzejem Woźnym. Korzystano także ze stron internetowych.

Autor pracy pragnie podziękować liderowi zespołu Nocna Zmiana Bluesa – Sławkowi Wierzcholskiemu i menadżerowi

Andrzejowi Woźnemu za udostępnienie materiałów, dzięki którym możliwe było napisanie tej pracy.




Historia powstania i działalność zespołu Nocna Zmiana Bluesa

Początków powstania zespołu Nocna Zmiana Bluesa (w przyjętym w tej pracy skrócie – NZB)  należy szukać  w czasach, gdy

członkowie grupy jeszcze się nie znali. Historia zaczyna się, gdy lider zespołu, Sławek Wierzcholski wyjechał do  Stanów

Zjednoczonych. Przez jakiś czas mieszkał w stanie Indiana, gdzie jako wolny słuchacz uczęszczał na wykłady na Indiana

University na wydział teorii jazzu, czyli muzyki, która zafascynowała go już w czasach szkolnych.  

Po dwóch miesiącach Sławek przeprowadził się do Chicago, gdzie zaczął pracować i poznawać prawdziwego bluesa, którego w Polsce

nie miał okazji słyszeć nawet z nagrań. To właśnie tam zrodziła się chęć grania bluesa, założenia zespołu i „zawładnięcia”

sceną bluesową w Polsce. Odwiedzając w Chicago bluesowe kluby, spotykał wielu muzyków, którzy stali się dla niego wzorem do

naśladowania. Choć nie we wszystkim – szokiem dla Wierzcholskiego było to, czym zajmowali się znani bluesmani poza muzyką:

Dla mnie szokiem okazał się obrazek Juniora Wellsa  dzielącego się z kimś kasą – i na pewno nie było to honorarium za koncert

(tylko po prostu za dragi albo panienki). Ja myślałem, że ci ludzie, grający na światowych festiwalach, to dżentelmeni, kultura

i w ogóle – a to nierzadko byli przedstawiciele półświatka - to zwierzenie lidera NZB  figuruje w poświęconej zespołowi

monografii autorstwa J. Skaradzińskiego i M. Szalbierza .

Przez cały czas Sławek nieustannie ćwiczył grę na harmonijce, która później stała się jego znakiem rozpoznawczym. W Chicago

Wierzcholski występował sporadycznie w klubach, grając czasami nawet z gigantami bluesa takimi jak z wyżej wspomnianym już

Juniorem Wellsem. Po powrocie artysty do Polski na polskiej scenie muzycznej pojawiało się coraz więcej zespołów rockowych, ale

ta muzyka nie interesowała Sławka. Jego zdaniem, mało w niej było solówek, mało improwizacji, była zbyt głośna. W końcu to,

czego szukał, znalazł w swoim rodzinnym mieście.

Skrypt, bo tak nazywał się zespół grający jedynie instrumentalnego bluesa w Toruniu, przyjął Sławka. W zespole tym był  

gitarzystą i wokalistą. Grał również na harmonijce, ale nie była to jeszcze wirtuozeria, a raczej nieśmiałe próby. Zespół nie

działał zbyt długo, ale można go uznać za początki Nocnej Zmiany Bluesa (działającej na początku pod nazwą Mixer Blues; nazwa

została zmieniona z inicjatywy członka zespołu Krzysztofa Okupskiego), ponieważ drugi gitarzysta Skryptu został później

kontrabasistą w zespole Sławka.

Po rozpadzie Skryptu Wierzcholski postanowił założyć własny zespół. Nowością było to, że był to zespół bez perkusji, co na owe

czasy nie mieściło się w głowie fanom muzyki rozrywkowej. Oprócz rezygnacji z perkusji, zaskakujące było przyjęcie do zespołu

skrzypka – Krzysztofa Okupskiego, ponieważ skrzypce nie były typowym instrumentem bluesowym, a taką muzykę grał zespół na

początku swojego istnienia. W szeregach Nocnej Zmiany stanęli również gitarzysta Wojciech Gembala i kontrabasista Krzysztof

Mróz. W takim składzie Sławek mógł wreszcie zająć się śpiewaniem i grą na harmonijce (rola gitarzysty była już obsadzona).
Pierwszy występ Nocnej Zmiany Bluesa odbył się wiosną 1982 roku w Toruniu. Natomiast pierwszym dużym koncertem był występ pół

roku później w Białymstoku. Było to na festiwalu „Jesień z Bluesem”. Krótko po tym koncercie, w wyniku konfliktu z liderem

grupy skrzypek Okupski opuścił zespół. Na jego miejsce został przyjęty Tomasz Kamiński (również skrzypek). Kamiński już w

czasach nauki w liceum grał w założonym przez siebie zespole jazzowym Progres. Grał tam również Andrzej „Bruner” Gulczyński –

basista Nocnej Zmiany Bluesa.

Rok po „Jesieni z Bluesem” zespół wystąpił po raz pierwszy w Katowicach na słynnym tamtejszym festiwalu „Rawa Blues” . Był to

szczególny koncert dla NZB. Dla muzyków grających bluesa udział w tym festiwalu to wielkie wyróżnienie i zaszczyt. Od tego

momentu pojawiły się coraz częstsze propozycje koncertów. W 1984 roku nastąpiła kolejna zmiana w składzie zespołu. Krzysztofa

Mroza zastąpił Sławek Kiwak – kolega Tomka ze szkoły muzycznej. W takim składzie Nocna Zmiana zagrała ok. stu koncertów do roku

1986. Po czterech latach koncertowania (czyli w roku 1986) zespół zdecydował się nagrać pierwszą płytę pt: „Nocny Koncert”, na

której pojawiły się standardy bluesowe, ale także trzy autorskie kompozycje.

Krótko po nagraniu tej płyty do zespołu dołączył Andrzej „Bruner” Gulczyński, zastępując tragicznie zmarłego kontrabasistę

Sławka Kiwaka. Z nowym basistą Nocna Zmiana Bluesa nagrała kolejny album „The Blues Nightshift” w 1987 roku. Na płycie znów

pojawiły się standardy bluesowe takich wykonawców jak Muddy Waters , Louis Jordan  i innych.

Zespół coraz częściej wyjeżdżał na koncerty zagraniczne.  Nocna Zmiana grała między innymi w Moskwie, NRD, na Węgrzech, w

Bułgarii, w Holandii. Najbardziej znaczące były te koncerty, na których Nocna Zmiana Bluesa grała obok światowej sławy zespołów

bluesowych.
Za najważniejszy koncert (z artystycznego punktu widzenia) lider zespołu uważa ten w Paryżu. Wtedy to NZB grała obok takich

gwiazd jak Screamin’ Jay Hawkins  i Bob Brotzman.

Bardzo ciekawy okazał się wyjazd do miejsca, z którego blues się wywodzi – do Afryki. A dokładnie do Zimbabwe, bo tam właśnie

zespół został zaproszony w 1989 roku. Niestety pojawiły się pewne problemy związane ze składem zespołu. Mianowicie brakowało

perkusisty (który pojawił się na stałe dopiero w 1993 roku). W końcu pojechał z Marek Kapłon, perkusista polskiej

heavymetalowej grupy TSA (Tajne Stowarzyszenie Abstynentów). Muzycy połączyli swoje siły po raz pierwszy dopiero na próbie

przed wyjazdem. Oprócz problemu związanego z koniecznością zatrudnienia perkusisty, pojawiły się poważniejsze i trudniejsze do

rozwiązania kłopoty z uzyskaniem paszportu i biletu. Ale i z tym zespół sobie poradził. Wszystko po to, żeby zobaczyć kawałek

świata i zagrać 10 koncertów. Po powrocie z Afryki, w maju, Nocna Zmiana Bluesa nagrała kolejną płytę. Były to tym razem

wyłącznie kompozycje Sławka.  Zarówno zespół, jak i sam lider do tej pory uważają, że nie był to produkt godny uwagi.

- To nasza jedyna płyta, którą oceniliśmy źle zaraz po wyjściu ze studia. Przede wszystkim nie byliśmy zadowoleni z brzmienia –

każdy z nas zamknięty był w innym pomieszczeniu i to się odbiło na klimacie sesji. Na dodatek kiedy doszło do zgrywki

materiału, realizator miał za sobą urodziny i łeb mu pękał od kaca. Byłem na tej płycie autorem nie tylko muzyki, ale także

tekstów, do pisania których nakłonili mnie Włodek Kleszcz i Majka Jurkowska. Wewnątrz grupy powstała z tego powodu opozycja,

niektórzy koledzy obawiali się, że zarobię za dużo pieniędzy – jakby pisanie piosenek automatycznie oznaczało zarobek, a

przecież najpierw płytę trzeba sprzedać… Nie wnikali, czy utwory są dobre czy nie. Doszło do tego, że jak robiliśmy jakiś mój

numer, musiałem kłamać, iż to wygrzebany standard… Dla mnie była to bardzo przykra sytuacja, albowiem już wówczas czułem

potrzebę bardziej osobistej wypowiedzi. W końcu jakoś to przeforsowałem, ale – niestety – w zespole zapanowała zła atmosfera.

To nie był jedyny powód – uzupełnia Grzegorz Grabowski. Część muzyków sądziła, ze utwory jeszcze nie miały odpowiedniego

poziomu, by je rejestrować i wydawać na płycie. Poza tym część kapeli uważała, że należy grać tylko standardy, gdyż są dobrze

przyjmowane, a więc nie trzeba tego zmieniać - wspomina Wierzcholski .

Był jednak na płycie utwór, który do dziś grany jest chętnie na wszystkich koncertach i stał się hymnem zespołu. Mowa o

piosence Chory na bluesa.

Po porażce płyty Zróbmy to razem, zespół postanowił powrócić do korzeni bluesa i nagrać kolejną płytę. W 1990 roku powstała

płyta The Best of The Blues Nighsthift,  nawiązująca brzmieniem do muzyki bluesowej z delty Missisipi i Chicago. Znalazły się

na niej same hity. Nagrano też kilka piosenek, które pojawiły się już na wcześniejszych płytach. Album ten był wyjątkowy

również ze względu na formę wydania, gdyż pojawił się, jako pierwsza publikacja zespołu, na płycie CD. Reedycji krążka dokonała

też niezależna amerykańska wytwórnia Harmonica World z Missouri.

Po nagraniu przyszedł czas na kolejną zmianę w składzie zespołu. Wojtek Gembala – gitarzysta – nie był zadowolony z tego, co

dzieje się wewnątrz grupy. Poza tym czuł zmęczenie ciągłymi wyjazdami i koncertowaniem. Chciał więcej czasu spędzać z rodziną,

więc postanowił odejść.
Zastąpił go Marek Dąbrowski, który wcześniej grał na basie w toruńskim zespole Tortilla Flat. Dąbrowski zadebiutował na płycie

Unforgetable Bluesmen nagranej w 1991 roku w studiu Polskiego Radia w Bydgoszczy. Również i na tej płycie pojawiły się bluesowe

standardy, z wyjątkiem jednego utworu – Blues for Charlie – który był autorskim utworem Sławka Wierzcholskiego. W ten sposób

chciał on złożyć hołd jednemu ze swoich harmonijkowych mistrzów, Charliemu Musselwhite’owi.

Kolejnym ważnym rokiem nie tyle dla zespołu, co dla samego Sławka Wierzcholskiego, był rok 1993. Wtedy to została nagrana płyta

Ciśnienie z udziałem Dżemu, i co najważniejsze – powstaje najlepszy album Nocnej Zmiany Bluesa – Chory na Bluesa – z tytułowym

utworem (znanym już z płyty Zróbmy to razem). Wierzcholski skomentował tę płytę następująco:

- To wyjątkowa pozycja w dyskografii Nocnej Zmiany Bluesa, wyjątkowa z wielu względów. Raz – zespół jednak powrócił do

koncepcji prezentowania materiału autorskiego […] Dwa – to krystalizacja kompozytorsko-autorskiego stylu lidera Zmiany, stylu

później jedynie korygowanego. Trzy – w powszechnym odczuciu „Chory na bluesa” jest najlepszym albumem w dyskografii grupy.

Cztery – w postaci odświeżonej wersji piosenki tytułowej Nocna Zmiana zyskała swój największy przebój […] Pięć – sprzedany w

sumie w piętnastotysięcznym nakładzie […] No i sześć – jak zwykle gościnna na swoich sesjach Nocna Zmiana stała się gościnna

jeszcze bardziej, zapraszając prócz już kiedyś z nią współpracujących Eliasza (zwraca uwagę, że perkusja zagościła we

wszystkich utworach!) i Sprucha, no i rzecz jasna prócz Musselwhite’a, perkusjonistę Jose Torresa oraz gwiazdy Dżemu Jerzego

Styczyńskiego i Ryszarda Riedla

Poza sukcesem Chorego na bluesa trzeba też wspomnieć o ważnej zmianie w składzie, a co za tym idzie, i w brzmieniu muzyki.

Chodzi o perkusistę – Grzegorza Minicza. Od roku 1993 Nocna Zmiana posiadała własnego bębniarza, który bardzo dobrze dopełniał

dotychczasowe brzmienie zespołu. Pierwszą płytą nagraną z Miniczem grającym na perkusji była Blues mieszka w Polsce.

Kolejna płyta, Co tylko chcesz to również debiut nowego członka grupy  – basisty Piotra Dąbrowskiego. Na okładce tej płyty  

pierwszy raz  zamiast napisu NOCNA ZMIANA BLUESA pojawił się napis SŁAWEK WIERZCHOLSKI i NOCNA ZMIANA. Płyta prezentowała nieco

zmienione brzmienie i styl zespołu. Mniej było utworów typowo bluesowych, za to pojawiły się elementy rocka i folku. Słychać

tam również więcej solówek gitarowych granych przez Dąbrowskiego, ale kosztem solówek skrzypcowych i harmonijkowych. Poza tym

była to ostatnia płyta, na której zagrał na skrzypcach Tomek Kamiński.

Była to wielka zmiana brzmienia zespołu, ponieważ harmonijka Sławka i skrzypce Kamińskiego były najbardziej charakterystycznym

elementem muzyki Nocnej Zmiany. W zamian za to zatrudniony został nowy gitarzysta – Witold Jąkalski – grający techniką slide.  

To właśnie on stał się pierwszym gitarzystą, redukując Dąbrowskiego do roli gitarzysty rytmicznego (grającego akordy).
Opisywana zmiana była już ostatnią – od tej pory do chwili obecnej zespół gra w tym samym składzie. Przypomnijmy go jeszcze

raz: Sławek Wierzcholski – wokal, harmonijka ustna; Witek Jąkalski – gitara slide; Marek Dąbrowski – gitara akustyczna; Piotr

Dąbrowski – akustyczna gitara basowa; Grzegorz Minicz – perkusja.

Istotą działalności Nocnej Zmiany niezmiennie pozostają koncerty. Płyty nie zachwycają członków zespołu i jak twierdzą, praca w

studio nie jest ich mocną stroną. Kontakt Sławka z publicznością jest bardzo ważnym elementem ich muzyki, ponieważ to właśnie

wtedy, gdy publiczność śpiewa piosenki razem z wokalistą, wytwarza się „magiczna energia”, o której powiada lider zespołu, że

jest potrzebna muzykowi do życia.

Mimo niechęci do słuchania własnych piosenek w wersji „zamrożonej” na płytach, NZB nie stroniła w ostatnich latach od ich

publikowania. Po roku 2000 pojawiło się jeszcze kilka płyt studyjnych, ale także koncertowych, które według Sławka najbardziej

oddają klimat ich muzyki.

W roku 2000 wydany został album „Zawsze wygra blues”. W tym samym roku ukazuje się koncertowy „Live – official Bootleg”. Rok

później Nocna Zmiana nagrywa płytę, która odbiega brzmieniem od reszty, chociaż jest  pewnego rodzaju kontynuacją „Polskiego

bluesa”.

Rok 2003 przynosi kolejny album koncertowy – „Satyr Blues Night 2001” nagrany podczas festiwalu o takiej właśnie nazwie. Trzy

lata później (2004) w sklepach pojawia się dwupłytowe wydanie, które zawiera albumy „Polski Blues” i „ Chory na bluesa”. W tym

samym roku wielbiciele NZB mogli posłuchać kolejnego eksperymentu z brzmieniem.

Duet Sławek Wierzcholski i Wojciech Karolak nagrywali znane już piosenki Nocnej Zmiany w nowych, jazzowych aranżacjach.

Pojawiło się tam również kilka oryginalnych kompozycji. Rok 2005 przyniósł składankę wybranych piosenek zespołu. Nosi ona tytuł

„Blues w sile wieku”.

W roku 2006 powstał ważny dla grupy album „Harmonijkowy As”, który otrzymał w roku 2010 status złotej płyty i kolejna składanka

„Historia choroby”, zawierająca 6 pełnych albumów Nocnej Zmiany Bluesa. Są to: „Ciśnienie”, „Blues mieszka w Polsce”, „Co tylko

chcesz”, Live – official bootleg”, „Satyr Blues Night 2001” i „Przejściowy stan”.

Po trzech latach przerwy Nocna Zmiana nagrała album z muzykami filharmonii w Bydgoszczy noszący tytuł „Blues w filharmonii”.

Rok później ukazała się płyta będąca pokłosiem serii koncertów z udziałem wspaniałego skrzypka, członka zespołu KRZAK – Jana

Błędowskiego – „Koncert w Suwałkach”.

Warto  wspomnieć o tym, z jakimi gwiazdami bluesa grała Nocna Zmiana. Byli  to bluesmani z najwyższej półki światowej i

polskiej. Zacznijmy od roku 1986, w którym to B.B. King przyjechał do Polski, a Sławek Wierzcholski został poproszony o

przywitanie go na lotnisku w Warszawie. Taka okazja nie trafia się często, więc bez chwili namysłu grupa zdecydowała się

spełnić prośbę. Był to ważny moment w działalności zespołu, nie tylko z powodu spotkania z „Królem”, ale też dlatego, że

spotkanie śledziły wszystkie polskie media, co bardzo pomagało zespołowi w rozwijaniu dalszej kariery.

Kolejne spotkanie z Kingiem miało miejsce 10 lat później, gdy Nocna Zmiana występowała wtedy jako support przed koncertem

Króla. Kolejnym gwiazdorskim zespołem, z którym udało się zagrać polskim muzykom,  byli Blues Brothers. Nie był to niestety w

pełni oryginalny skład, ale prócz dwóch wokalistów – Johna Belushhieho i Elwooda – reszta muzyków pozostała taka sama jak w

filmie „Blues Brothers”.

Perkusiście Dannyemu Gottliebowi spodobało się na próbie wykonanie Hoochie Coochie Man, więc zapytał, czy może zagrać ten numer

na koncercie razem z Nocną Zmianą. Chłopcy oczywiście zgodzili się, gdyż było to dla nich wielkie wyróżnienie.
Dłuższa przygoda z następnym wielkim bluesmanem miała podczas nagrywania płyty The Last Mohican Of The Blues. Tytuł płyty

został wybrany nieprzypadkowo, gdyż osoba, z którą płyta została nagrana nosiła właśnie to miano – Ostatniego Mohikanina

Bluesa. Był nią Louisiana Red. Sposób pracy z Redem w studio podczas nagrań. był dla zespołu nowym doświadczeniem:

- Płyta powstała na zasadzie pełnej improwizacji. Kiedy pytałem: „Red, co mamy grać?”, odpowiadał tylko: „You are a great band,

you know what to play” [...].  Utwór, który ostatecznie ukazał się na płycie, dzień wcześniej był grany inaczej, dwa dni

wcześniej jeszcze inaczej, i godzinę wcześniej też nie tak samo.

Zespół ustawiał się tak, aby każdy widział, co robią inni i na tej podstawie wszyscy grali swoje partie. Nie można było

przewidzieć, co zagra Louisiana. Wszystko poszło jednak zgodnie z planem, a więc został nagrany album z udziałem Ostatniego

Mohikanina Bluesa.

Jeszcze większym przeżyciem i sukcesem było zaproszenie do nagrania samego Charliego Musselwhitea – zaraz po Sonnym Terrym

największego dla Sławka mistrza harmonijki ustnej. Artysta, który przyjechał wówczas (w maju 1993) do Polski na festiwal

„Zaczarowany Świat Harmonijki”, odbywający się w Poznaniu i Warszawie, dał się namówić na udział w nagraniu Chorego na Bluesa.

Charlie zagrał na harmonijce w czterech utworach – Wspaniałe dziewczyny, Lato 1993, Godzina czwarta nad ranem, A jeśli chcesz.

Z polskich sław Nocna Zmiana wybrała Dżem, z którym nagrała cały album –  Ciśnienie. Zaczęło się od napisania piosenki  

Hotelowy blues. Sławek chciał, aby w utworze śpiewał ktoś obdarzony  głosem najbardziej pasującym do klimatu piosenki. Miał na

myśli Ryszarda Riedla z Dżemu, którego nasz bohater bardzo cenił i podziwiał. Sławek słyszał Dżem na „Jesieni z Bluesem”, ale

nie myślał, że kiedykolwiek zagrają razem. Jednak drogi Dżemu i Nocnej Zmiany przecinały się m.in. na „Muzycznym Campingu” w

Brodnicy. Zdarzyło się także wymienić muzykami podczas koncertu. Oczywiście znajomość nie ograniczała się tylko do grania na

jednej scenie. Muzycy spotykali się również poza nią.

Podczas sesji nagraniowej, podobnie jak w przypadku pracy z Redem, Sławek doświadczył czegoś nowego. Brak zorganizowania ze

strony Dżemu, spóźnienia na próby, brak pośpiechu. Taki po prostu był zespół numer jeden na polskiej scenie rockowej. Z jednej

strony brak zorganizowania, z drugiej pełen profesjonalizm od strony muzycznej – dokładność, przykładanie dużej wagi do

szczegółów. Sławek Wierzcholski sam mówi, że nauczył się od Dżemu dyscypliny grania, ale nie pracy.


Konstrukcja, język i poetyka tekstów piosenek

Podstawą pracy nad wymienionymi w tytule tego rozdziału zagadnieniami był zbiór 33 tekstów autorstwa Sławomira

Wierzcholskiego, napisanych w latach 1990 – 2006. Teksty te autor wyselekcjonował pojedynczo bądź zebrał w bloki liczące po

kilka pozycji. Bloki te zaopatrzone zostały we wspólny tytuł, będący równocześnie tytułem jednej z wchodzących w jego skład

piosenek.

Tytuły pojedynczych utworów zbioru najczęściej stanowią swego rodzaju syntezę ich treści – obrazowej lub ekspresyjnej

(np. Ciśnienie, Ciężki dzień), sugerują temat lub scenerię piosenki (np. Hotelowy blues, Wspaniałe dziewczyny), a czasem są

wzięte bezpośrednio z tekstu (incipitu lub kluczowego wersu refrenu, np. Chory na bluesa, Sto kilometrów, Czarno-biały film).

Wszystkie teksty mają budowę stroficzną . Liczba wersów strofy jest na ogół stała i  wynosi 4-9. Bywają jednak

odstępstwa od tej reguły, np. w utworze Czarno-biały film liczba wersów strofy środkowej została zredukowana (schemat 9+8+9).

Przy bliższej analizie okazuje się jednak, że nieregularność ta wynika ze specyfiki zapisu tekstu (wersy 5 – 6 zostały

umieszczone w jednej linijce).

Część utworów zbioru posiada wersy o regularnych rozmiarach. Klasycznym 11-zgłoskowcem jest napisana piosenka Polski

blues, zaczynająca się od słów „Znów kolejny hotel, znów kolejna noc” . Inne piosenki posiadają wersy różniące się liczbą

sylab. Są to na ogół przypadki, które można uzasadnić bezpośrednią zależnością rytmu wiersza od rytmu muzyki. Zależność ta

uwidacznia się na przykład – już na poziomie poszczególnych fraz i pojedynczych słów – w utworze Czarno-biały film, który można

uznać za wiersz meliczny:

„O co mi właściwie chodzi nie wiem sam
Przecież to co chciałem mam
Czasem jednak myślę aż mi pęka łeb
Jak to wszystko skończy się”

Melodia zwrotki piosenki „Czarno-biały film”

Poszczególne utwory zbioru znacznie różnią się techniką rymowania. Elementem jednoczącym tę technikę jest nietypowa dla języka

polskiego, absolutna przewaga rymów męskich, związana z charakterem muzyki, pod którą są podkładane słowa, a przede wszystkim z

anglojęzycznym pochodzeniem bluesa („męskie” kadencje z akcentem słownym przypadającym na pierwszą sylabę słowa). Muzyczna

(instrumentacyjna) geneza rymów męskich  wyraźna jest w wierszu Chory na bluesa:

„Czternasty października
siedemdziesiąty rok
A w radiu ta muzyka
to był prawdziwy szok”.

Niektóre utwory – zwykle te o krótszych wersach – są rymowane regularnie – parzyście lub krzyżowo. Utwór Zawsze wygra blues

posiada  klasyczne rymy krzyżowe o schemacie abab:

„Tyle lat go już znam
po nocach mi się śni
tyle lat go już gram
i ciągle mało mi”

Natomiast w wierszu  On, on, on! rymują się krzyżowo jedynie 1 i 3 wers:

„lubisz kiedy mówi
Obojętnie co
Bo choć mu nie wierzysz
Lubisz jego głos”.

Odwrotna sytuacja zachodzi w wierszu My dwaj, gdzie autor zestraja rymami wersy parzyste (2-4, 6-8):

„Mogliśmy gadać godzinami
Mogliśmy milczeć cały czas
i zawsze jeden dla drugiego
Porąbać by się dał
dziś nie pamiętam kto zawinił
Choć byłem pewien że to on
Dziś nie pamiętam o co poszło
Lecz popełniłem gruby błąd”.

Przykładem zastosowania rymów parzystych  jest wiersz Czarno-biały film. Występuje w nim schemat rymowania aa bb cc itd.:

„O co mi właściwie chodzi nie wiem sam
Przecież to co chciałem mam
Czasem jednak myślę aż mi pęka łeb
jak to wszystko skończy się”.

W wielu przypadkach rymy są niedokładne, jak w wierszu Robota kipi:

„Oczy zalewa szczypiący pot
Kurz drapie w gardło duszę się wprost
Na pełną parę przez cały czas
Dłużej nie mogę sił mi już brak”.

W innych piosenkach Wierzcholski rezygnuje ze ścisłych rymów, stosując aliterację np. w wierszu Będę cię miał:

„Przyznaję: zaskoczyłaś mnie
Na unik już nie miałem szans
Lecz mówię ci – zobaczysz że
Będę cię jeszcze kiedyś miał”.

W jeszcze innych przypadkach pojawiają się rymy przygodne. Przykład zastosowania takich rytmów mamy w wierszu Papieros na

śniadanie, gdzie rymują się niedokładnie wersy 9 i 11 („żal – paść”).

Ważnym czynnikiem konstrukcyjnym omawianych tekstów jest refren. Występuje on zwykle na końcu strofy i obejmuje 1 do 4

wersów. W utworach Czarno-biały film oraz Piosenka bardzo optymistyczna są to na przykład 2 wersy:

„Wszystko będzie jasne wszystko będzie proste
Niczym czarno-biały film”.

„bo cóż z tego że na finał nie ma szansy
Cel nieważny – liczy zaś się sama gra.”

Natomiast w utworze Miłość z V L.O. refren rozrósł się do 5 wersów:

„bo już za późno już nie da zrobić się nic
nie oszukuj się szkoda czasu i sił
ja już jestem inny inna jesteś ty
chociaż masz w pamięci kilka pięknych chwil
przecież dobrze wiesz czas nie zatrzymał się”

Refreny krótkie puentują czasem treść wiersza czy też komunikują jego przesłanie. Ta funkcja uwyraźnia się w wierszu Sto

kilometrów, gdzie refreniczny wers podlega dodatkowo treściowej modyfikacji. Modyfikacja ta oddaje jego dramatyzm: „do celu tak

daleko jest” – „zwłaszcza że cel daleko jest” – „cóż z tego gdy daleko jest” – „bo ciężko i daleko jest”. W tym przypadku

możemy powiedzieć, że została przekroczona funkcja wierszotwórcza refrenu – stał się on czynnikiem semantyzującym.

Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w utworze Godzina czwarta nad ranem. Powroty wersu refrenicznego tworzą tam

następującą sekwencję słowno-treściową, odmalowującą narastanie ekspresyjnego napięcia”: „co robić nie wiem już” – „co robi i

gdzie jest” – „co miała robić dziś” – „i rośnie we mnie strach”.

Przejście od funkcji wierszotwórczej do funkcji semantyzującej obserwujemy też w wierszu John Lee Hooker gra. Tytułowa

fraza, użyta jako refren, jest czynnikiem kreującym ciekawą monorymiczną konstrukcję, a zarazem stanowi mocną puentę treści.

Wiersze omawianego zbioru, reprezentujące bez wyjątku gatunek liryki opisowej, a jednocześnie osobistej (bezpośredniej)

– prezentującej uczucia autora,  łączą dobitnie poruszone w nich wątki treściowe. Są to wątki klasyczne dla bluesa, a więc

osnute charakterystycznym dla tego gatunku tonem smutku, a nawet rozpaczy opowieści o samotności, ciężarze codziennego życia,

beznadziejności egzystencji, tęsknocie za wolnością, niespełnionej lub niedosiężnej miłości. Z tradycją bluesa łączy się też

obecność treści związanych z życiem codziennym, pracą, podróżami, jak również występowanie akcentów społecznych i politycznych

Do w ten sposób doprecyzowanej klasyki gatunku można z pewnością zaliczyć utwór Hotelowy blues, przynoszący obraz

samotnego, głodnego i zmęczonego  muzyka powracającego po skończonym koncercie do taniego hotelu w nieznanym małym mieście.

Tenże utwór wprowadza równocześnie wątek podróży: „Cały dzień samochód gnał / nie było postoju by zdążyć na czas”.

Topos podróży – bez możliwości osiągnięcia celu (w tego rodzaju ujęciu kryje się metafora beznadziejności ludzkiej

egzystencji) – powraca w wierszu Sto kilometrów, w którym poeta wykorzystuje kontrast pomiędzy plastycznie zarysowaną dynamiką

sytuacji (podróż odbywana w najszybszym możliwym do osiągnięcia tempie) i statycznym obrazem celu podróży, który się nie

zbliża. Podobną sytuację kreuje Wierzcholski w wierszu Czarno-biały film, tym razem jednak podróż (przez życie) znajduje finał

– trudności i zawiłości egzystencji zostają rozwiązane zapowiedzią oczyszczającej katastrofy: „będzie taki łomot że poleci kurz

/ wszystko będzie jasne wszystko będzie proste / niczym czarno-biały film”.

Samotność jest motywem przewodnim wiersza Blues telefoniczny, rozpoczynającego się obrazem człowieka daremnie

oczekującego na pomoc przypadkowego nocnego przechodnia: „Jesienny wieczór szybko zapadł / wyciągnął dyszel Wielki Wóz / wokoło

ani żywej duszy / i nie znam też nikogo tu”, jak również utworu Piątek wieczorem, zarysowującego nieciekawą perspektywę

weekendu spędzonego bez przyjaciół, w czterech ścianach własnego pokoju. „Wszyscy czekają i snują plany / na każdy dzień /  a

ja już tylko czekam / aż weekend zakończy się” -  tak brzmią końcowe wersy utworu.

Klęska, która tak często pojawia się w wierszach Wierzcholskiego, ma różny rodowód. Czasem jest wynikiem miłosnego

zawodu, innym razem – braku sukcesu życiowego (Rok 2000). W tym drugim aspekcie motyw klęski można interpretować nie tylko jako

typowy motyw egzystencjalistyczny, ale łączyć z aspektem krytyki społecznej.

Akcenty polityczne i społeczne pojawiają się u Wierzcholskiego dość często, m.in. w zbiorku Blues mieszka w Polsce.  W

tytułowej piosence zbiorku porusza autor „brak perspektyw” wynikający z biedy (motyw „pustej kasy”), w pozostałych mierzy się
m.in. z poczuciem zagrożenia wolnością, będącym rezultatem rozluźnienia się bezpiecznych „układów” charakterystycznych dla

epoki PRL-u (Bardzo ciężkie czasy).

Odpowiednikiem toposu niewoli wykreowanego we wczesnej fazie bluesa amerykańskiego jest treść wiersza zatytułowanego ironicznie

Robota kipi, zakończonego puentą: „robota wkrótce wykończy mnie”.Typową dla większości gatunków muzyki jest sfera związana z

uczuciami. Pojawia się ona również w tekstach Wierzcholskiego.

Możemy wyróżnić tutaj różne emocje np. miłość, przyjaźń, nadzieja, pożądanie czy smutek. Najczęściej przedmiotem uczuć jest

kobieta, ale także (choć rzadziej) mężczyzna, jak w piosence My dwaj, która opowiada o dawnej męskiej przyjaźni, która została

przerwana z nieznanych przyczyn. Podmiot liryczny wspomina tę przyjaźń jako wyjątkowo silną „mogliśmy gadać godzinami/ mogliśmy

milczeć cały czas/i zawsze jeden dla drugiego/porąbać chętnie by się dał”. Jednak z nieznanych przyczyn przyjaźń ta zostaje

zakończona, choć wiadomo, że była to mało istotna sprawa „to było coś nieistotnego /a jednak poróżniło nas”. Pozostaje tylko

wspomnienie i żal. Podsumowaniem i pouczeniem są słowa refrenu mówiące o tym, że chociaż wokół jest grono znajomych, to

przyjaciół ma się niewielu.

Godzina czwarta nad ranem opowiada o beznadziejnym oczekiwaniu na ukochaną, której mimo później godziny nadal nie ma w domu.

Autor opisuje swój niepokój związany z tą sytuacją. Wydaje mu się, że słyszy jej kroki, i nie może skupić się na wykonywanych

czynnościach. Każda zwrotka kończy się powtarzanym wersem „i myślę co się stało” po którym za każdym razem pojawia się inne

zdanie mówiące o zaniepokojeniu podmiotu lirycznego: „co robić nie wiem już”, „co robi i gdzie jest”, „co miała robić dziś”, „i

rośnie we mnie strach”.

Często w tekstach pojawia się motyw wspomnień. Tak też jest w przypadku piosenki  Miłość z V L.O. Autor opisuje niespodziewane

spotkanie swojej dawnej miłości z czasów liceum. Opisane zostaje zdarzenie, które rzeczywiście miało miejsce. Podmiot

przekonany o tym, że już nigdy nie spotka dziewczyny, w której kochał się w młodości, rozpoznaje ją po latach w zupełnie innym

mieście. Nawiązują rozmowę która skrócona, lecz zachowująca sens,  przytoczona jest w tekście „nic się nie zmieniłaś – ciągle

taki sam /co się z tobą działo – ależ leci czas”.

Chociaż oboje miło wspominają minione czasy, nie ma szans na powtórkę:
ja już jestem inny inna jesteś ty /chociaż masz w pamięci kilka pięknych chwil / przecież dobrze wiesz czas nie zatrzymał się”.
Utracona miłość pojawia się również w piosence To jesień, to jesień. Opisane wygasające uczucie porównane jest do przyjścia

jesieni, która symbolizuje koniec pewnego etapu w przyrodzie. Tak jak jesienią zamiera przyroda, tak w tekście stygnie uczucie:

„że wokół nas rośnie chłód / a lato zamknięte już /w butelkach jak u Tuwima”. Pojawia się wiele metafor, ukrytych w opisie

codziennych czynności: „przesłania drogę nam mgła /gdy z psem idziemy przez las /błyszczący wilgocią luster” - brak planów na

wspólną przyszłość, łzy.

W wyniku gasnącego uczucia wszystko traci swoją barwę i staje się szare: „i coraz mniej wokół barw” w wyniku czego w sercach

gości smutek „a w serca wkrada się jesień”. Ważną role pełni w piosence czas, którego tutaj zaczyna powoli brakować, za to nie

jest liczony w piosence pt. Nie pytaj która godzina. Tym razem jest to opis spełnionej miłości. Autor zwraca się do kobiety z

prośbą, aby nie liczyła czasu i nie zadawała banalnych pytań dotyczących przyziemnych spraw: „nie pytaj czy jestem głodny czy

zrobić herbatę mi /czy może chcę papierosa nie potrzebuję dziś nic”.

Refren również skierowany jest do kobiety, tym razem podmiot przyznaje, że nie potrzebuje niczego więcej aby być szczęśliwym:

„nie ruszaj nawet się /tak dobrze jest jak jest /po prostu cicho siedź /mam wszystko co można mieć”.

Ciśnienie to tekst, w którym autor opisuje reakcje organizmu na spotkanie z kobietą. W poprzednich przykładach nacisk położony

był głównie na duchową stronę uczuć. Tym razem tematem jest pożądanie i fizyczne przeżywanie spotkania z ukochaną: „oblewa mnie

gorący pot /wciąż serce wali niby młot”. Ciało podmiotu porównywane jest do przegrzanej maszyny, na której wskaźnikach

bezpieczeństwa brakuję już skali i bliska jest rozsadzeniu przez wzrastające wewnątrz ciśnienie: „zawory bezpieczeństwa gwiżdżą

ile sił /manometr pęka już nie starcza skali w nim”.

Każda zwrotka podsumowana jest wersem mówiącym o przyczynie wzrastającego ciśnienia: „gdy ona mija mnie”, „gdy ona zbliży się”,

„kiedy dotyka mnie”.

W tekstach Wierzcholskiego można zetknąć się również z nadzieją, która jest tak potrzebna do pokonywania przeciwności losu.

Właśnie o niej mówi tekst do piosenki „Nadzieja to Ty”. Jak przystało na typowe bluesowe teksty, mowa tu o problemach
w radzeniu sobie z codziennością, brakiem czasu i stresem. Autor opisuje tryb życia współczesnych ludzi, którzy nie mają czasu

by zatrzymać się i zastanowić nad celem ich życia: „na głowie postawił prawie cały świat”, „ciągłe wątpliwości, niepokój i

stres”, „czasu brak by myśleć jaki cel to ma”. Jedyną nadzieją na zatrzymanie się i zrozumienie otaczającego świata jest

kobieta, bez której nie można wyobrazić sobie dalszego życia.

Podobnie jak w innych tekstach Wierzcholskiego, tak i w tym każda zwrotka podsumowana jest powtarzającym się jednym wersem.

Tutaj jest to wyznanie „jedyna nadzieja to ty”. W refrenie możemy usłyszeć jak bardzo podmiot potrzebuje nadziei-kobiety do

dalszego normalnego funkcjonowania „nadzieja nadzieja potrzebna jak tlen /nadzieja nadzieja bez niej nie da się /nadzieja

nadzieja pozwala nam żyć”.

Najbardziej oryginalną grupę tekstów stanowią utwory autotematyczne, poświęcone gloryfikacji bluesa i jego legendarnych

wykonawców oraz – ogólnie – gloryfikacji artysty. Legendarne postacie świata bluesa przywołuje Wierzcholski trzykrotnie – w

wierszu John Lee Hooker gra, utworze  Chory na bluesa, poświęconym Sonny’emu Terry’emu i Muddy’emu Watersowi, oraz Wspaniałe

dziewczyny, gdzie pada cała lista nazwisk wykonawczyń – lista ta jest równocześnie podstawowym elementem wierszotwórczym. Do

utworów autotematycznych można też zaliczyć wiersz Nieznajomy przyjaciel, w którym poeta oddaje hołd pamięci znanego bluesmana

– Ryszarda Riedla.

Jeśli chodzi o pozostałe wątki autotematyczne (mit artysty i jego odmiany) – prezentuje Wierzcholski różne podejścia:

od deklaracji własnej fascynacji bluesem (Chory na bluesa), poprzez horacjański motyw Exaegi monumentum – przedstawiony, rzecz

jasna, w obowiązującym w poetyce bluesa czarnym oświetleniu (Naiwna nadzieja z puentą-zapytaniem: „a czy ktoś będzie

pamiętał?”) , zwierzenie z poczucia własnej klęski (Niespodziewany cios – „byłem pewien że nic / nie powstrzyma już mnie /

zaraz wejdę na szczyt / aż tu nagle bęc”, Pierwsza liga  „nie ma miejsca dla średniaków kiedy pierwsza liga gra”) oraz

Niespodziewany cios, doprecyzowujący przyczynę klęski – cios otrzymany od kogoś z bliskiego otoczenia) do wyrażonego w późnych

tekstach optymizmu (Piosenka bardzo optymistyczna zakończona deklaracją: „ jeśli nawet los przyłoży mi kolejny raz / rezygnować

nie zamierzam nie ma szans / jeśli jeszcze znajdę w sobie chociaż trochę sił / będę walczył będę szukał będę żył” oraz

Przejściowy stan – wiersz obłaskawiający śmierć: „przejściowy stan, przejściowy stan / niemiły ale koniec ma / przejściowy

stan, przejściowy stan / bo życie zawsze będzie trwać”).

Poetyka tekstów Wierzcholskiego wynika z ich gatunkowego rodowodu. Jest to zatem przede wszystkim poetyka codzienności.

Autor opisuje banalne sytuacje takie jak praca zarobkowa, jazda do hotelu, wyjście do budki telefonicznej. Banalność zostaje

doprecyzowana włączeniem trywialnych czynności, takich jak kąpiel pod prysznicem, wypłata pieniędzy z bankomatu, palenie

papierosa, spożywanie obiadu, czy spacer z psem.

W otoczeniu bohatera lirycznego pojawiają się zwykłe przedmioty: naczynia, monety …. W niektórych przypadkach zostaje

sugestywnie naszkicowana sceneria: nocna, z obrazem świecących gwiazd czy padającego deszczu, oraz dzienna – wypełniona

blaskiem światła, brzęczeniem owadów itp. (To jesień, to jesień).

W ogólności jednak Wierzcholski nie jest typowym piewcą krajobrazów i unika uszczegółowiania scenerii wierszy. Ich specyficzny

klimat łączy się natomiast w charakterystyczny sposób z typem używanego słownictwa. Zgodnie z bluesową tradycją, kontekst

sytuacyjny bywa uściślany właśnie poprzez selekcję słownictwa. Uderza duża ilość słów i zwrotów należących do języka potocznego

lub wręcz do ulicznego żargonu np.: trzaśnie (Ciśnienie), gadać (My dwaj),”twój problem jemu wisi” (Przegranych nikt nie lubi),

„nie ma miejsca dla średniaków” (Pierwsza liga), „gdy los ci przyładuje”, „naprawdę ma to gdzieś” (Przegranych nikt nie lubi),

„będę cię jeszcze kiedyś miał”, „i tak nie uda ci się zwiać” (Będę cię miał), „chwyciło mnie to wtedy” (Chory na bluesa),

„głodny jak pies” (Hotelowy blues), forsa (Blues telefoniczny), „kiedy miałeś kasę”, „jest gorzej niż źle” (Rok 2000),  „choć

łeb nieraz bolał” (Papieros na śniadanie).


„ZMIANA BLUESA” – o ewolucji stylu zespołu

„Przecież ona nic nie znaczy” – mówi Sławek Wierzcholski o nazwie zespołu. Oczywiście można nie zgodzić się ze słowami lidera

zespołu. Słuchając muzyki Nocnej Zmiany Bluesa od początków jej istnienia, czyli zaczynając od coverów standardów bluesowych, a

kończąc na ostatniej płycie nagranej z orkiestrą symfoniczną, wyraźnie słychać ewolucję stylu i ZMIANĘ w stosunku do typowego,

surowego bluesa, od którego zespół wyszedł.

Pierwsze płyty były wypełnione standardami bluesowymi mistrzów zza oceanu, usłyszanymi przez Sławka  podczas jego pobytu  w

USA. To właśnie tam lider grupy poznawał styl, technikę i klimat tego gatunku muzyki. W tworzonych przez niego replikach  

zawierało się  niewiele elementów oryginalnych, twórczych. Te ostatnie wniosło zrazu zastosowanie nowych instrumentów, które  

nie występowały w oryginalnych wersjach.

Kolejne płyty to kolejne eksperymenty z brzmieniem i instrumentami, a także bardzo charakterystyczne dla Sławka Wierzcholskiego

wychodzenie poza utartą konwencję „smutnego” bluesa. Teksty Nocnej Zmiany Bluesa są obecnie optymistyczne, a muzyka wesoła.

Jest to więc blues nietypowy. Granie takiej właśnie, nietypowej, niestandardowej muzyki to jedno z najważniejszych założeń

grupy, wynikającym z przyjętego przez jej lidera programu artystycznego. Według Sławka artysta jest kimś, kto nieustannie coś

zmienia, tworzy nowe rzeczy – rozwija się .

3. 1 Bluesowe początki

Nocna Zmiana Bluesa nagrała w latach 1986-1992 4 albumy  wypełnione standardami bluesowymi takich mistrzów jak Willie Dixon,

Muddy Waters, Floyd Dixon, Louis Jordan, Big Bill Bronzy i Big Joe Williams. Pierwsze trzy płyty to głównie same standardy, ale

zagrane w trochę inny sposób, niż te oryginalne, zza oceanu. Już od samego początku Nocna Zmiana zaskakiwała brzmieniem –

akompaniament to głównie kontrabas i gitara rytmiczna, a partie solowe instrumentów rozpisane zostały na harmonijkę ustną i

skrzypce. Poza tym charakterystyczny był brak perkusji. Oprócz hitów bluesowych, na omawianych płytach znalazły się  również

pojedyncze kompozycje Sławka Wierzcholskiego jak np. Ostatnia kobieta,  Długi ciemny tunel z płyty „Nocny Koncert”, czy

instrumentalny Katarzyna Boogie z „The Blues Nightshift”.

3. 2 Nowe brzmienie i własne utwory

Po sukcesach albumów, na których mieściły się głównie amerykańskie standardy, przyszedł czas na własne kompozycje. Od tej pory

Nocna Zmiana miała swój własny styl, brzmienie i piosenki. Dzięki odejściu od grania coverów, zespół stał się rozpoznawalny i

ceniony nie tylko na polskiej, ale też zagranicznej scenie muzycznej. Pierwsza płyta, na której pojawiają się własne kompozycje

Sławka jest „Zróbmy to razem”, została przez samych członków zespołu skrytykowana za brzmienie, ale także za wykonanie i

aranżacje. Oceniono, że nagranie było mało profesjonalna. Wyraźnie jednak wyczuwa się indywidualny styl utrwalonych na niej

utworów – słychać charakterystyczny bluesowy schemat piosenek, a także instrumenty typowe dla tego gatunku – gitara, bas,

perkusja.

Coraz więcej też harmonijki ustnej, która przejmując rolę gitary solowej, gra solówki, a także krótkie wstawki. Można usłyszeć

typowe dla Nocnej Zmiany dialogi między wspomnianą wyżej harmonijką, a skrzypcami, które od początku istnienia są jednym z

ważniejszych instrumentów w zespole.

Gra Sławka Wierzcholskiego staje się coraz bardziej wirtuozowska i jest znakiem rozpoznawczym jego piosenek. Na płycie „Chory

na bluesa” prezentuje on swój własny, wypracowany styl muzyczny, który z kolejnymi płytami będzie dopracowywany i lekko

zmieniany. Ważnym elementem jest tu kontrabas, który podkreślając podstawowe składniki poszczególnych funkcji harmonicznych

stanowi podstawę wszystkich piosenek. Delikatna perkusja tylko podkreśla rytm piosenek, nie wybijając się zbytnio na pierwszy

plan.
Płyta „Blues mieszka w Polsce” zawiera pierwsze „mniej bluesowe” kompozycje – taneczne ( Niespodziewany cios, Ostatni

blues),  stylizowane na country (Sto kilometrów) czy zbliżone do rock’n’rolla (Bardzo ciężkie czasy). Również utwór Klapa nie

jest typowo bluesowy, a raczej lekko swingowy. Spowodowane jest to szybkimi pochodami basowymi i rytmem wybijanym na perkusji

miotełkami. Mimo wspomnianych stylizacji nie zabrakło też miejsca na typowo bluesowe piosenki jak np.: Tylko forsa utrzymana w

konwencji bluesowej, Zakratowana cela, Robota kipi. Już w pierwszym takcie tego utworu słychać typowy dla bluesa rytm, a z

całości wyłania  się charakterystyczny schemat formalno-harmoniczny bluesa.

Elementem obowiązkowym na płytach Nocnej Zmiany stają się z czasem goście grający na zupełnie odbiegających od tradycji bluesa

instrumentach. Na płycie „Co tylko chcesz” ponownie słychać saksofon, ale także puzon i trąbkę. Jest to bardzo ciekawe

urozmaicenie piosenek, które nabierają nowego wyrazu i brzmienia. Sama muzyka jest konsekwentnie coraz mniej bluesowa, chociaż

wciąż słychać typowy dla tej muzyki schemat rytmiczny, w którym dominują triole ósemkowe z pauzą w środku.

Piosenki opublikowane na omawianej płycie są szybsze od dawniejszych i silniej nasycone elementem tanecznym. Mniej słychać w

nich  harmonijkę ustną Sławka i skrzypce, za to więcej jest solówek gitarowych, wykonywanych między innymi techniką slide i z

przesterem. Słyszalne są zmiany w grze basu. Wykonywanie pochodów dźwięków stanowiących podstawę  harmoniczną jest zastąpione

przez powtarzanie figur  opartych na homologicznych rytmach.  Na płycie pojawiają się elementy folku (np.: Właśnie ten dzień,

Dmuchawiec, Zawsze wygra blues).

3.3 SŁAWEK WIERZCHOLSKI i Nocna Zmiana Bluesa

Dalszy ciąg zmian w stylistyce zespołu sygnalizuje poniekąd zmiana jego nazwy. Jej nowa forma akcentuje autorstwo

Sławka Wierzcholskiego, który gra teraz z towarzyszeniem Nocnej Zmiany Bluesa.

Płyty wydane przez odmienioną formację charakteryzuje coraz silniejszy związek z nurtem folkowym. Uwyraźnia się on

przede wszystkim poprzez wykorzystanie etnicznych instrumentów.. Bardzo ciekawe połączenie wypracowanego już brzmienia grupy i

polskich instrumentów ludowych słychać na płycie „Polski blues”. Usłyszeć możemy tam drumlę, kozę, cymbały, lirę korbową i

burczybas. Nie jest niespodzianką wykorzystanie skrzypiec, lecz tym razem nie jest to charakterystyczny styl gry Tomka

Kamińskiego. Krzysztof Trebunia gra solo w skali góralskiej, która jak udowadnia artysta, świetnie pasuje do bluesa.
Zaskoczeniem może być wykorzystany tu pierwszy raz w historii Nocnej Zmiany Bluesa damski wokal, który diametralnie zmienia

charakter śpiewanych piosenek.

Na omawianej płycie słychać również wpływy innych nurtów muzyki rozrywkowej,  jak na przykład boogie (Wyścigi życia, w

którym ponownie słychać drumlę, a obok niej lirę korbową i gitarę dobro często wykorzystywaną już we wcześniejszych

nagraniach). Dużo też piosenek melodyjnych, łatwo wpadających w ucho, nie mających z bluesem tak wiele wspólnego co piosenki z

wcześniejszych płyt grupy.

Kontynuacją „Polskiego bluesa” jest płyta wydana trzy lata później – „Przejściowy stan”. Również i tu wykorzystane są

instrumenty etniczne, ale już nie tylko polskie, lecz z całego świata.  Oprócz narzucających się wpływów folku można w

prezentowanej tu muzyce usłyszeć elementy jazzu, a nawet soft rocka. O zamyśle płyty informuje wprowadzający tekst autorstwa

Wojciecha Ossowskiego, w którym zostały wyliczone tropy folkowej inspiracji, przy czym równocześnie podkreślono ich celową

niejednoznaczność:

„Gwizdany” ma konotacje rumuńsko-węgierskie czy może śródziemnomorskie? „Nadzieja to Ty” to piosenka ludowa czy raczej szanta?

„Sto kilometrów” nie jest ragtimem? „Ostatnia kłótnia” ma rytmikę…karaibską. A „Rok 2000” to przecież country prosto z Dzikiego

Zachodu, czyli z Nowego, a nie Starego Kontynentu. Podobnie „Blues dla zmartwionych” – czyli blues właśnie (tyle że z… tubą w

roli głównej). A jak się ma do koncepcji całości „Pierwsza liga” z takim riffem gitary, że gdyby akustyczną podmienić na

elektryczną, jak nic wyszłaby rzecz z teki dzieł wspólnych Micka Jaggera i Keitha Richardsa (coś ze Stonesów kapnęło chyba i do

„Młodego psa”) .

Wierzcholski nie kryje faktu, że fani zespołu i bluesa byli rozczarowani i zdegustowani nowym albumem. Rzeczywiście brzmienie

bardzo różni się od tego, które było na innych płytach. Ta jest najmniej bluesową w całej karierze Wierzcholskiego.

3.4  Nowe inspiracje

Tym razem wybór padł na jazz, muzykę tak bardzo cenioną przez Sławka w czasach licealnych. „Piątek wieczorem” to zbiór piosenek

już  istniejących, jak i nowych (Czas – twój wróg, Bilans, Szpakowaty pan, Ostatni polski bluesman, 19 kwietnia). Wszystkie

piosenki napisane zostały przez Sławka, z wyjątkiem dwóch ostatnich – opracowania znanego tematu George’a Gershwina Summertime,

oraz piosenki Szpakowaty pan do którego muzykę napisał Wojciech Karolak. Karolak wystąpił gościnnie na płycie, tworząc duet z

Wierzcholskim, a także stworzył aranżacje piosenek. Spotkanie gwiazd polskiego bluesa i  jazzu dało zaskakujące efekty.
Wyraźnie słychać zmianę nastroju, z szybkiego i skocznego stylu Nocnej Zmiany, na bardzo nastrojowy i leniwy jazz. W  

piosenkach zachowany został schemat bluesa, jednak ogólne brzmienie całej płyty jest jak najbardziej jazzowe. Wierzcholski mówi

o niej: „Cieszę się, że wyszła tak piękna płyta. Zwykle moje własne nagrania już po krótkim czasie wydają mi się mało

atrakcyjne, niedopracowane, coś zmieniłbym, pokombinował. A tu zaznaję błogości ile razy słyszę te dźwięki. To dobrze wróży”.

Oprócz jazzu na omawianej płycie słychać echa  innych gatunków – klasycznego bluesa, swingu (Swingowy bal, Chodź

chodź), country (Wczorajsza prawda), tango (Nieokreślony stan) i funku (Bliski cel). Zgodnie z tradycją zespołu pojawia się

nowy element obsadowy – tym razem jest to chór męski (wystąpił znany zespół wykonujący muzykę dawną  Affabre Concinui). Pomysł

wykorzystania tego typu „instrumentu” wzięto z płyty sekstetu męskiego Comedian Harmonists działającego w latach 1927-1934.
Affabre Concinui doskonale dopełnia piosenki, odtwarzając klimat czasów, w których tego typu zespoły wokalne były popularne.
Oprócz chóru męskiego na płycie ponownie  można usłyszeć kontrabas grający pochody, ale również gitarę basową, która w rękach

Krzysztofa Ścierańskiego brzmi funkowo.

Najnowszą wydaną przez Sławka płytą jest „Blues w filharmonii”. Zupełnie nowe brzmienie bluesa Nocnej Zmiany uzyskano

dzięki połączeniu zespołu z orkiestrą symfoniczną. Muzyka nagrana na płycie to mieszanka stylów: bluesa (który jest głównym

gatunkiem), swingu, a nawet rockabilly. Zastosowaniu orkiestry zawdzięcza pełne, intensywne brzmienie.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry