środa, 24 styczeń 2018 22:23

Beth Hart & Joe Bonamassa - Black Coffee (2018, wideo)

Beth Hart & Joe Bonamassa - Black Coffee Beth Hart & Joe Bonamassa - Black Coffee

Beth Hart & Joe Bonamassa to aktualnie najgorętsza artystyczna para światowego blues rocka. Cokolwiek by nie zagrali - fani kupią w ciemno. Zatem muzycy nie eksperymentują, tylko eksplorują amerykańską klasykę.

"Give It Everything You Got" łączy niemal hard rockowe zapędy Bonamassy z soulową melodią  takąż aranżancją. I to właśnie dęciaki w tej piosence brzmią wręcz powalająco, grająca w tle gitara z wah wah jest - bo być musi.

Całkiem nową piosenką zdaje się utwór Etty James z 1988 roku. "Damn Your Eyes" to idealna kompozycja dla Beth Hart. Śpiewa zdecydowanie, z odpowiednią wściekłością, a dęciaki, choć tym razem nieco schowane dodają aranżacji rozmachu. A przy tym jest też fortepian. Organy, chórki - wszystko gra.

Jeśli ktoś myślał, że Beth nie może być jeszcze mocniejsza, chyba nie pamięta początków jej kariery. To nie żadne "Bang Bang" tylko numer Ike i Tiny "Black Coffee". Janis Joplin chciałaby by być na miejscu Hart - bez dwóch zdań.


 
I oto fantastyczna piosenka z "Hello Dolly" śpiewana w 1964 roku przez samą Ellę Fitzgerald. W "Lullaby Of The Leaves" szumią miotełki, a Beth wydobywa z siebie głębię wrażliwości, nie rezygnując z bycia sobą. I byłoby pięknie, gdyby Mr Joe nie zaczął grać w manierze hard rockowych tuzów z końca lat 60. A, że harmonia przypomina "Baby I'm Gonna Leave You" - i smieszno i straszno.

Swingująca "Why Don't You Do Right" to idealny utwór do radia dla dorosłych. Niby powstał w 1941 roku, ale za to kołysze do dziś. A i niejaka Peggy Lee w USA sprzedała milion singli z tym kawałkiem, kiedy tylko trafił na ścieżkę dźwiękową filmu " Stage Door Canteen". Dęciaki pulsują, Bonamassa szczęściem oszczędza nieco na przestrze, skupiając się na blluesowych zagrywkach. Play It Again, Joe.

W USA tę piosenkę LaVern Baker śpiewał nawet Elvis Presley. Z "Saved" Beth daje sobie radę koncertowo, a i Bonamassa bliższy jest country bluesowym przeplatankom niż niszczęsnemu hard rockowi. Stylowe chórki i dęciaki dopełniają całości.

Któż w Stanach nie nagrywał "Sitting On Top Of The World"? Od B.B. Kinga po Jacka White. Wersja duetu Hart & Bonamassa szczególnie nie powala. Solidna, pełna hammondów i wszystko.

Dużo ciekawiej brzmi plemiennie zrytmizowane "Joy". Jest w tej przeróbce pasja, pewna nonszalancja wokalna i mnóstwo energii. Gospelowe chórki unoszą i kołyszą do zawrotów głowy.

"Soul On Fire" to powrót do repertuaru LaVern Baker. Dobry wybór, bo to przebojowa piosenka, choć cokolwiek podobna do setek innych. Dzięki oryginalnemu głosowi Beth Hart może się podobać, a i Joe Bonamassa nieco powściąga swoje zapędy czasem przypominając grą Jeffa Becka.

To podobno proucent płyty Kevin ‘The Caveman’ Shirley podsunął duetowi trip hopowy numer "Addicted". Lekko "przysypiająca" zgodnie z konwencją Beth Hart pasuje tu idealnie, efekt zaburza nadekspresyjna gitara Bonamassy, ale pewnie chodzi o wyraźny ślad interpretacji. A że trip hop i blues idą w parze - tu mamy najlepszy dowód.

Bo blues to korzenie. A światowe gwiazdy tego białego to Beth Hart & Joe Bonamassa. Czego nie trzeba było właściwie udowadniać.  

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry