wtorek, 08 wrzesień 2015 17:03

B. B. King Tribute – w hołdzie Królowi Bluesa (2015)

B. B. King Tribute – w hołdzie Królowi Bluesa B. B. King Tribute – w hołdzie Królowi Bluesa

Któż inny, jak nie Krzysztof Rybarczyk, czyli Dr. Blues i właściciel gitary sygnowanej przez B.B. Kinga nie miałby nagrać takiej płyty. I oto jest – stworzona z tuzinem zaproszonych gości gitarzystów.

Oczywiście zestaw zaczyna się od „Why I Sing The Blues” zaśpiewanego przez Niki Buzza, dobrego znajomego i uczestnika płyt i koncertów Rybarczyka. Piękne organy Piotra Kałużnego, saksofon Marcina Kajpera  i ogólnie – świetne riffy saksofonisty i trębacza stanowią o eleganckim brzmieniu utworu.

I takie chyba zdominowało ten projekt muzyczny. Wszystkie pozostałe piosenki Króla Bluesa śpiewa już sam Dr. Blues. I jak zwykle – w nagraniach tego muzyka – aranżacja dodaje urody kompozycjom. W „Never Make A Move Too Soon” biegłością palców znaną bardziej z Perfectu niż z legendarnej płyty „Blues” popisuje się Dariusz Kozakiewicz.

Funk i rock towarzyszą wielkiemu przebojowi, jaki U2 nagrali razem z B.B. Kingiem. „When Love Comes To Town” zaczyna się od wyśpiewywanego „yeah” przez Doktora – niekonieczny to zabieg, na szczęście za chwilę pojawia się szalona solówka na saksofonie. Wojciech Hoffmann również gra jak rasowy rockman o słusznych korzeniach, ale jednak rockman.

Mistrz slide i suthern rocka ma na tyle rozpoznawalny styl, że „Everybody Lies A Little” mogłoby właściwie być zagrane w wersji instrumentalnej. Chórki Anny Polowczyk wraz z dęciakami tworzą wspomniany już unikalny klimat, a i kompozycja ma w sobie spory potencjał jako przebój promujący krążek.

Jarek Tioskow, legenda slide z Kasy Chorych dostał dla siebie wymarzonego bluesa „Tired Of Your Jive”. Jest swing, oczywiście za sprawą dęciaków, pyszny Hammond Piotra Kałużnego i kolejna powalająca solówka saksofonu – oczywiście w kategorii rhythm and blues.

Genialna kompozycja „Ain’t Nobody’s Business” nie jest może najlepszym polem do popisu dla wokalisty, ale jako szef i pomysłodawca ma prawo do własnej interpretacji. Jest w niej mnóstwo swingu, radości, a w roli gościa występuje dyrektor artystyczny wszystkich dotychczasowych edycji Suwałki Blues Festival Bogdan Topolski. Na pianinie elektrycznym szaleje Jacek Prokopowicz.

„Night Life” Krzysztof Rybarczyk podsunął Leszkowi Winderowi. Jeden z nestorów polskiej gitary blues rockowej ma w pacach ten specyficzny spokój, który przychodzi z latami. By było jeszcze piękniej Marcin Kajper znów zagrał na saksofonie.

Kiedy przyglądamy się liście gitarzystów, okazuje się, że w naszym kraju mamy kilku naprawdę doskonałych wyjadaczy techniki slide. Janusz Siemienas błyszczy w „Let The Good Time Roll”. Bogata aranżacja, chórki i dęciaki sprawiają, ze ten wielki przebój niemal wyrywa się z bitów zapisanych na CD.

Znany z HooDoo Band i gry bez użycia kostki Bartek Miarka ma szansę na wygranie się w zaaranżowanym w konwencji latin rocka „Same Old Story Same Old Song”. Tu Dr. Blues nieco kryje się wokalnie za aranżacją tworząc z Anną Polowczyk udany, dialogujący ze sobą duet. Następny hit z płyty, szczególnie dla wielbicieli ostatnich dokonań Carlosa Santany.

Ujmujący, swingujący blues „When It All Comes Down” rozpoczyna się podaniem tematu przez saksofon. I kiedy wybrzmi solo tego instrumentu, a cała kapela stonuje dynamikę pojawia się mistrz Grzegorz Kapołka. Wielbiciele jego solowych płyt bez trudu rozpoznają specyficzne frazowanie i brzmienie jednego z najlepszych polskich gitarzystów, któremu jazz bliższy jest niż blues, a bluesa gra w unikalny, osobisty sposób. Perełka.

W „Story Everybody Knows” pojawia się polski bluesowy profesor – Leszek Cichoński. Gra również w lekko jazzujący sposób, jakby chciał pokazać , jaki potencjał tkwił w kompozycjach wybieranych przez B.B. Kinga. Zaś Dr. Blues odnajduje pomysł na nienarzucającą się interpretację wokalną.

„I’m Moving On” to wspólny wokalny występ Rybarczyka i Jacka Jagusia, jednego z ulubionych gitarzystów polskiej publiczności. Wsparci chórkami dodają szczypty pieprzu tej dostojnej kompozycji. W finale jest i blues i zabawa.

W finale na gitarze pierwsze skrzypce gra Dr Blues. „Peace To The World” śpiewa z nim kilkunastoosobowy chór Gospel Joy. Jest radość wspólnego muzykowania, która wybija się ponad smutek związany z żałobą po Królu Bluesa.

„Tribute – w hołdzie Królowi Bluesa” ukazuje się 16 września, w Polski Dzień Bluesa. Lepszej pamiątki z tegorocznej edycji nie  można chyba sobie wyobrazić.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry