czwartek, 26 luty 2015 21:44

Rhiannon Giddens - Tomorrow Is My Turn (2015, wideo)

Rhiannon Giddens - Tomorrow Is My Turn Rhiannon Giddens - Tomorrow Is My Turn

Rhiannon Giddens, 37-letnia wokalistka, zaczynała jako liderka, skrzypaczka i bandżystka czarnoskórego tria Carolina Chocolate Drops. Teraz sam T-Bone Burnett wyprodukował jej debiut „Tomorrow Is My Turn”.

Artystka postanowiła odmienić swoje życie, kiedy bardzo spodobał się koncert inspirowany filmem braci Cohen o folkowym artyście, czyli „Co jest grane, Davis?”. Rok później wpadła w oko producentowi T-Bone Burnettowi pracując nad płytą z coverami niewydanych utworów Boba Dylana. Teraz debiutuje na własny rachunek.

Krążek rozpoczyna „Last Kind Words”. To americana w najlepszym gatunku, a przecież to country blues Geeshie Wiley nagrany gdzieś w latach 30. XX wieku. Słyszymy banjo i tę niesamowitą nostalgię, jaką noszą w sobie czarnoskórzy artyści – wtedy i dziś. Bo, że Giddens śpiewa wyjątkowo – słychać od pierwszej nuty.

 

W tym kontekście nieco zaskakująco brzmi utwór Dolly Parton „Don’t Let It Troubled Your Mind”. Country brzmi jak hipisowska balalda nagrana gdzieś podczas lata miłości, tyle że perfekcyjnie zaśpiewana, z lekkością i pyszną partią skrzypiec.

„Waterboy” Jacquesa Wolfe to gospelowy song skomponowany przez rumuńskiego emigranta, który został amerykańskim songwriterem jeszcze przed II wojną światową. Głos Rhiannon Giddens brzmi z mocą, a interpretacja idealnie oddaje ducha americany.

„She’s Got You” Hanka Cochrane śpiewała też Patsy Cline. Zabawna, stylowa aranżacja nadaje tej piosence szlachetnej patyny, a sama Giddens potrafi z powodzeniem wcielać się w role białych wokalistek idealnie panując nad swoim profesjonalnie wyszkolonym wszak głosem.

„Up Above My Head” to radosny gospel tu zaaranżowany z lekkim rocka and rollowym sznytem charakterystycznym dla czarnej muzyki lat 50. XX wieku. I znów można posłuchać, jak żwawo grają tu  skrzypce.

„Tomorrow Is My Turn” śpiewał sam Charles Aznavour, a interpretacja Giddens – wyciszona, pełna melancholii jest niemniej piękna.

Cudowna pulsacja rozpoczyna „Black is the Color”. Do tego pysznie odzywający się kontrabas i muzyka nagle wybucha feerią barw. Ta interpretacja, dzięki połączeniu swingu z acid jazzem jest lata świetlne od wersji Niny Simone i mimo charakteru tradycyjnej pieśni ma w sobie potencjał prawdziwego przeboju.

Fantastyczna pieśń „Round About the Mountain” inspirowana była czarnoskórą sopranistką Florence Quivar, która nagrała ten utwór w 1992 roku. Oldskulowa aranżacja delikatnie podkreśla ludowe korzenie tego lamentu gospel, a dramatyczna partia skrzypiec stawia mocną kropkę nad i.

„Shake Sugaree” to folkowo –country kompozycja Elzabeth Cotton. Klasyczny przykład stylu americana, ze stosowną aranżacją I głosem zupełnie nie kojarzącym się z czarną Ameryką.

Ostatnią kompozycją ze skarbnicy folkowej jest „O Love is Teasin’”. Giddens zagląda śmiało w świat elfów i celtyckich baśni, by swoim przepięknym głosem rozpocząć opowieść ze staroangielskich wrzosowisk. Całkowicie zaskakujący utwór, choć znakomicie pasujący do programu płyty.

Album kończy jedyna autorska piosenka wokalistki. „Angel City” to łagodna ballada w klimacie country czy bardziej folku. Giddens kłania się tu swoim wielkim poprzedniczkom, a w aranżacji towarzyszą jej liryczne smyczki.

 

I tak oto, narodził się nowy, wielki talent wokalny. Rhiannon Giddens po latach pracy nad sobą i występów na scenie debiutuje w wielkim stylu. „Tomorrow Is My Turn” to wielkie zwycięstwo stylu americana i osobisty sukces wokalistki, która z niesamowitym talentem śpiewa i muzyką Afroamrykanów i europejskich emigrantów.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry