sobota, 13 wrzesień 2014 18:00

Mark Olbrich Blues Eternity - Live At Pamela Blues (2014, wideo)

Mark Olbrich Blues Eternity - Live At Pamela Blues Mark Olbrich Blues Eternity - Live At Pamela Blues

Mark Bestia Olbrich od wielu lat radzi sobie jako basista za granicą. Muzyk żelazną ręką dyryguje swoimi zespołami, a w 2013 roku w toruńskim pubie nagrał płytę, która już jest dostępna w elektronicznej sprzedaży.

W owym  lokalu na harmonijce grał brytyjski mistrz i ulubieniec polskiej publiczności – Paul Lamb. W roli wokalisty wystąpił Jimmy Thomas – pierwszy wokalista zespołu Ike & Tina Turner.

 

Krążek otwiera „I’m Ready” Willie Dixona. Słychać, że zespół dopiero się rozgrzewa, a realizator bada proporcje w jakich powinny brzmieć poszczególne instrumenty. Ale oto za chwilę z pierwszą solówką wychodzi Paul Lamb i z samego nagrania słychać, że nawiązał kontakt ze słuchaczami. Świetnie punktujący czarnoskóry bębniarz Sam Kelly i sam szef – Bestia – kontrolują standard, by wszystko należycie się kołysało.

„Don’t Start Me Talkin’” Sonny Boy Williamsona pozwala jeszcze lepiej wsłuchać się w niuanse głosu Thomasa, nie bez znaczenia są też klasyczne zagrywki, jakimi operuje na gitarze Eddie Angel.

Skoro program tego albumu to rewia standardów, czyli to, co rozochoceni trunkami słuchacze w takich miejscach lubią najbardziej, Blues Eternity sięgają po sławnego „Mannish Boya”. Dialog Lamba z Thomasem nie pozwala zapomnieć, na czym polega magia żywego grania bluesa.

Bywalcy koncertów Paula Lamba nie jeden raz słyszeli jego solową interpretację „Summertime” , tym razem dostaną ją w zestawie nabywcy koncertowego krążka Blues Eternity.

Fantastycznie wykonana jest za to wersja „The Things That I Used to Do” Eddie Jonesa. Tu Jimmy Thomas nie oszczędza gardła, a ze sceny wylewa się ta genialna bluesowa nostalgia i emocje, emocje,emocje…

Zespół fajnie swinguje w piosence „Walk Right In”, a Lamb może sobie poszaleć na haromonijce. W końcu nagrywali w mieście sławnego festiwalu Harmonica Bridge. Tu także jazzującą solówką na elektrycznym fortepianie popisuje się Joe Mc Cormack, a i bębniarz sporo dorzuca do pieca.

Olbrich wiedział, że zatrudnienie dobrego wokalisty i harmonijkarza to w bluesie sukces gwarantowany. I ich wersja „Smokestack Lightnin” jest tego doskonałym przykładem. Oparci o żelazną sekcję liderzy oddają się bluesowym marzeniom i dialogom.

Następnym gorącym utworem zagranym na tym koncercie był „Angel of Mercy”, mimo wolnego tempa, nie rozciągnięty w nadmierne popisy instrumentalistów. Chwalebna dyscyplina. Energetyczny „Come On (Let the Good Times Roll)” i niemal rockowy “Jack Daniels” kończą spotkanie przyjaciół na toruńskiej scenie.

10 czerwca 2013 roku szczęśliwcy mieli okazję usłyszeć, że Polak na obczyźnie może z tylnego siedzenia rządzić niezłym bluesowym zespołem, który posługując się zasadą „gramy to, co znacie” nie zawiedzie.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry