wtorek, 06 maj 2014 21:49

Keb’ Mo’ – BLUESAmericana (2014, wideo)

Keb’ Mo’ – BLUESAmericana Keb’ Mo’ – BLUESAmericana

Keb’ Mo’ trzymając się na obrzeżach bluesa może sobie pozwolić na flirty z różnymi gatunkami muzyki, Tym razem podróżuje dźwiękowo po USA kultywując styl znany jako americana, ale z dużą dozą bluesa.

Początek krążka – „The Worst Is Yet To Come” brzmi całkiem obiecująco. Niemal bluesowa harmonia, banjo, harmonijka, sprytne chórki i ciepła melodia.

 

O dziwo, jeszcze bardziej bluesowo i na swój sposób surowo brzmi „Somebody Hurt You”. Znów mamy klasyczny bluesowy tekst, świetne soulowo-gospelowe chórki i rhythm and bluesowy bridge. Do tego ciepłe i pozbawione efektów brzmienie fendera Keb’ Mo’ współbrzmi z szemrzącymi w tle hammondami.

Bardziej w krainę country wprowadza „Do It Right”, ale też można odnaleźć w nim elementy bluesa. W dodatku Keb’ Mo’ sięga po harmonijkę, a ilość instrumentów strunowych, oprócz banjo, pobrzmiewających na drugim planie, czyni z piosenki następną stylową perełkę.

Nutami slide rozpoczyna się „I’m Gonna Be Your Man”. Właściwie rytmicznie to jakby umiarkowany shuffle, ale zaaranżowany w tak piękny sposób, że w pierwszym momencie nawet nie kojarzy się z Chicago. To zasługa elektrycznego piana fendera, które ubogaca brzmienie pospołu z kilkoma wykraczającymi poza konwencję bluesa akordami.

Sporo funku wnosi do materiału krążka piosenka „Move”. Tradycyjnie już aranżację wzbogacają dyskretne gospelowe chórki, w produkcji wykorzystano w tle przetworzony głos, a całość zachęca wręcz do tańca.

„For Better of Worse” to z kolei ballada o rozstaniu, o trudnych damsko-męskich relacjach. Wpadająca w country ballada ma jasne, akustyczne brzmienie i sporą dozę nostalgii.

Na krążku znalazło się miejsce dla 12-taktowego bluesa, coveru ”That’s Allright”. Nagrany z odpowiednim pogłosem, z wtórującą w tle harmonijką i lekko rock and rollową interpretacją przenosi słuchaczy w świat wytwórni Sun a może i Chess.

Za to „The Old Me Better” to już prawdziwa nowoorleańska rewia nagrana z udziałem California Feetwarmers,klarnetów, tuby, tary i tych wszystkich brzmień, które kojarzą się z karnawałem u ujścia Mississippi.

Akustyczny „MOre For Your Money” to najbardziej ascetyczna piosenka na płycie. Tylko gitara i głos, ale że Keb’ Mo’ to wokalista wyborny, brzmi znakomicie. A połowie odzywa się i steel guitar i potrącana miotełkami membrana werbla. Wszystko w idealnych proporcjach.

„So Long Goodbye” to jeszcze jedna miłosna ballada, kompozycyjnie bliska piosenkom The Rolling Stones, którzy w latach 70. XX wieku pisali przecież piękne ballady. Tu  Keb’ Mo’ towarzyszy wokalistka, a całość uspokaja i wycisza.

Tylko 10 piosenek to w istocie dawka wystarczająca, by nie znudzić, a dać sporo radości. Może to nie są najlepsze na świecie piosenki Keb’ Mo’, ale płyty nie przestaje się słuchać do samego końca. Może to bardziej idealny produkt niż idealna płyta.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry