Bluesonline poleca

czwartek, 16 wrzesień 2010 11:06

Outsider rozwija skrzydła. Wydaje CD Double Eagle

Przed laty udało nam się zagrać bluesa i do dziś cały czas się tego uczymy - mówi Przemek Janik, gitarzysta zespołu Outsider. Zespół wydaje album Double Eagle. Nam opowiada o kulisach płyty.


Przemek Janik, gitarzysta Outsider:


Zanim pojawiła się płyta Outsider graliśmy 20 lat. Trwało to tak długo, bo wcześniej, dawno temu, nagraliśmy kasetę pod tytułem Deep Blues, którą wydała wytwórnia Folk Time. To były czasy, kiedy nagrywało się kasety. Pamiętamy też czasy płyt winylowych, czemu nie.

 

Brzmienie Outsidera to brzmienie akustyczne w 20 procentach. Właściwie najczęściej gramy elektrycznie, w pięcioosobowym składzie, stąd te 20 procent akustycznego brzmienia - czyli Jacek i jego bębny. Ale nie mamy nic przeciwko temu, żeby czasem zagrać nawet na 100 procent unplugged, z Jędrkiem na kontrabasie, tak jak kiedyś u Andrzeja Jerzyka na żywo w studiu Radia Kalisz, na trzech metrach kwadratowych.

Postanowiliśmy zagrać piosenkę z repertuaru Elvisa Presleya That's Alright My Mama, bo tę piosenkę wymyślił oczywiście Arthur "Big Boy" Crudup. Ale jeśli B. B. King mógł zagrać Love Me Tender jako wolnego bluesa, to właściwie możemy nie mieć skrupułów w tym temacie.

 

W zespole dwie osoby grają na harmonijce, bo to się dobrze sprawdza. Oczywiście, tu też jesteśmy w zgodzie z tradycją - Muddy Waters miał kilka utworów, gdzie grało nawet dwóch harmonijkarzy równocześnie. Musiał lubić brzmienie tego instrumentu!

Iwar Romanek to gitarzysta zespołu Outsider. Można bez problemu wyłowić uchem czyste brzmienie jego Stratocastera.

Low Rider w naszej wersji ma być (a raczej jest) transowym numerem z pozytywną energią. Wybraliśmy ten utwór, bo ma niemożliwy do zapomnienia riff. Jak raz go usłyszysz, to już przepadło, przypomni ci się w najbardziej nieprzewidzianym momencie.

Blow Wind Blow nagraliśmy na starym dobrym lampowym wzmacniaczu - i tak zostało. My Eyes Keep Me In Trouble? Tu Tomek wpadł na pomysł wykorzystania Leslie Roto Sound, czyli klasycznego urządzenia zwykle używanego z organami Hammonda, które waży pewnie z pół tony i zawiera wirujący zespół głośników. Czegoś takiego z pewnością używał Alan Price z The Animals. Okazało się, że z harmonijką chromatyczną Hohnera też świetnie działa. Prawdopodobnie jednak Tomek nie będzie tego wozić na koncerty.

Prostota w muzyce jest rzeczą względną. Blues jest teoretycznie prosty, ale tak naprawdę muzyki nie można zmierzyć ilością zagranych akordów albo innymi takimi parametrami. B.B. King powiedział kiedyś: jeżeli blues jest taką prostą muzyką, dlaczego tak niewielu ludzi umie go grać?

Muddy Waters był wielkim mistrzem bluesa, wokalistą i gitarzystą, legendą już za życia. Eric Clapton powiedział pewnego razu, że Muddy Waters był wcieleniem Buddy. Dzięki niemu powstał Chicago Blues a kilkadziesiąt lat później - Outsider.

Dialog instrumentów to w bluesie rzecz normalna. Lubimy improwizować i na naszych koncertach zawsze takie rzeczy się dzieją.

W Crazy Mixed Up World postanowiliśmy pójść na całość. A właściwie robimy to zawsze, we wszystkich numerach. Tacy już jesteśmy.

Tomasz Nitribitt to wokalista zespołu Outsider. Jak również harmonijkarz i ogólnie frontman. Jest z nami od ładnych paru lat i coraz lepiej się rozumiemy.

Outsider, gdyby mógł się przenieść w czasie, chciałby żyć i grać...  hmm, a skąd taki pomysł? W zasadzie dobrze nam tu, gdzie teraz jesteśmy. Gdybyśmy na przykład przenieśli się w czasy, kiedy nie było jeszcze internetu, w ogóle nie moglibyśmy odpowiedzieć na to pytanie.

Perkusista w zespole Outsider musi przede wszystkim grać na bębnach. Czasem musi też zaśpiewać.

My Baby w naszej wersji to hołd złożony naszym kobietom.

Swing w bluesie to podstawa. Nasz ulubiony podział rytmiczny to shuffle - czyli bębny grające w rytmie serca. Nieraz bardzo przyspieszonym.

Nasz pomysl na Stormy Monday to swingujący wolny blues, ukłon w stronę T. Bone Walkera. Wielka przestrzeń. Stormy Monday zaspiewał Przemek, bo robi to od 20 lat i może jeszcze trochę da radę.

Sonny Boy Williamson był dla mnie jako muzyka pierwszym i bardzo ważnym mistrzem harmonijki i klimatu w bluesie, wielkim showmanem, tajemniczą postacią. Oczywiście mamy na myśli Sonny Boya Williamsona II, tego który nagrał świetną wersję Help Me z zespołem The Animals w tle (znacie Animalsów?).

Brzmienie płyty udało nam się uzyskać, bo zagraliśmy wszystko na żywo, prawie tak jak w klubie. Nad całością czuwał w studiu Błażej Domański, który miał swoją koncepcję brzmienia i nadał mu ostateczny kształt.

Płytę nagrywaliśmy w Studio 7 w Piasecznie. Przy okazji jeszcze raz pięknie dziękujemy Jarkowi Zawadzkiemu i Eli Zawadzkiej za gościnność i cierpliwość.

Przed laty udało nam się zagrać bluesa i do dziś cały czas się tego uczymy.

Dzisiejszy skład Outsidera to Tomek Nitribitt na wokalu i harmonijce, Przemek Janik na gitarze i harmonijce oraz czasem na wokalu, Iwar Romanek - gitarzysta, Andrzej Jaskóła na basie, Jacek Józefowiak na bębnach. Czasem zapraszamy do grania zaprzyjaźnionego Andrzeja Waśniewskiego, znakomitego klawiszowca o wyraźnie jazzowej orientacji. We wrocławskiej knajpie Pod Papugami, gdzie zwykle można nas usłyszeć w czwartkowe wieczory, często dołącza do nas znakomity gitarzysta Paweł Cencora.

Outsider nie pisze własnych piosenek, bo w bluesie podstawą są standardy. Jednak, jak wszyscy bluesmani, gramy je po swojemu i w ten sposób wyrażamy siebie. To jednak nie znaczy, że nie będziemy grać swoich rzeczy - może nawet już niedługo. Na pewno pojawią się na kolejnej płycie.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry