poniedziałek, 14 listopad 2011 14:16

Robben Ford, Chris Duarte, Coco Montoya i Chantel McGregor zagrali koncert roku (zdjęcia)

Robben Ford played at Progresja, Warsaw, capital of Poland Robben Ford played at Progresja, Warsaw, capital of Poland

Robben Ford swoją grą wprowadził niepokój i mistycyzm, Chris Duarte był jak wulkan, a Coco Montoya nie żałował strun. Chantel McGregor idealnie zaśpiewała własne kompozycje i pokazała, że nie tylko we Wrocławiu umieją grać Voodoo Chile. To był prawdziwy koncert 2011 roku.

Robben Ford wsparty Garym Novakiem i Andy Hessem pokazał, kto rządzi w świecie prawdziwej gitary elektrycznej. Najpierw set na Les Paulu, później telecaster. A co za dobór nut. Nie było zwykłych bluesiorów, raczej podróże do krainy nieoczywistych piosenek, sporo grania, które sam Ford określał kiedyś jako fusion. Rzadko kiedy grał typowe blues licks, każda nuta wydobyta ze strun była jego osobistą, nawet, kiedy wydawała się nie pasującą. No i miał ochotę śpiewać. owszem - głos Robbena Forda nie jest szczególnie pasjonujący, ale i on nie starał się przekonac o tym słuchaczy. Ba, wyszedł nawet na bis, ale już o podpisywaniu płyt czy rozmowie z dziennikarzami nie było mowy.

Nie mniej powalajacy był koncert, jaki przygotował Chris Duarte. Teksaski gitarzysta wie o wiele więcej o muzyce, niż pokazuje to na scenie. Jego trio brzmiało jak potężna machina, a sam muzyk lekko i bez wysiłku grał frazy, które potrząsały pustawą Progresją. Non stop uśmiechnięty i życzliwy dla każdego fana, na scenie pokazał, że blues rock może być hipnotyzujący i nie ma prawa nikogo zmęczyć. A w wywiadzie dla radia bluesonline.pl zapewniał, że zrobi wszystko by jeszcze raz przyjechać i do Konina i do Warszawy. Opowiadał o swojej miłości dla jazzu, ZZ Top, szacunku do Hendrixa i molowych bluesów Stevie Ray Vaughana. Po prostu - dusza człowiek.


chduarte

 

Potężny Coco Montoya jako jedyny miał lekkie problemy techniczne - najpierw z poziomami odsłuchów, później z zerwaną w ferworze grania solówki struną. Zawodowy muzyk bez mrugnięcia okiem dokończył utwór, a widziec twarze jego zespołu, który szybko zorientował się że Montoya gra na pięciostrunowej gitarze był bezcenny. Oni wszyscy uwielbiają i szefa i granie na scenie. I taka energia to także jedna z zalet porządnego blues rockowego koncertu. Gdzie wszystko może się zdarzyć, a ludzie cieszą się żywą muzyką.

 

coco

 

Ten fantastyczny koncert przebiegał niezwykle sprawnie, wręcz z zegarkiem w ręku. Dobra ekipa techniczna, sprawni oświetleniowcy - to wszystko składało się na interesujący przebieg koncertu, który rozpoczęła punktualnie o 17 Chantel McGregor. Gitarzystka o średnich warunkach głosowych ani razu nie zafałszowała śpiewając idealnie do swojej skali wokalnej, głównie przez siebie napisane piosenki na debiutancka płytę. W wywiadzie dla radia bluesonline.pl zdradziła, że w studiu pomagali jej muzycy Erica Claptona. I znów - trzeba było widziec twarze nielicznych młodych słuchaczy - w większości adeptow gitary, kiedy Chantel zagrała fragment sola zabójczym tappingiem. Przeżywali to bardziej niż wzorowe Voodoo Chile Hendrixa - jednego z gitarowych idoli 25 letniej najlepszej młodej artystki bluesowej na Wyspach Brytyjskich w 20011 roku.

 

chantel



Trzy autentyczne gwiazdy współczesnego bluesa, rocka a nawet jazzu plus najgorętsza zdaniem brytyjskiej krytyki młoda artystka w jednym miejscu i w perfekcyjnym porządku - jesli Bluesonalia były festiwalem o najciekawszym line upie, to koncert z 13 listopada w warszawskiej Progresji przygotowany przez Tangerine Music był koncertem roku. Jedynie dwie gwiazdy mogły w tym roku dorównać temu składowi - Kenny Neal i Corey Harris, ale aż cztery osobowści takiego formatu na jednej scenie i na wyciągnięcie ręki nie zdarzają się co dzień.

Zdjęcia można obejrzeć klikając w nazwiska artystów, rejestracja wideo była zabroniona przez organizatorów koncertu.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry