niedziela, 06 listopad 2011 10:52

Zaduszki bluesowe 2011: Johnny Coyote i Bartek Przytuła (zdjęcia, wideo)

Ewa Pitura i Mieszko Służewski Ewa Pitura i Mieszko Służewski

Ewa Pitura - wokalistka Johnny Coyote i Bartek Przytuła zaśpiewali w Bialymstoku. Zaduszki bluesowe 2011 przypominały bitwę na głosy. I walkę z popijającą publicznością.

Bartek Przytuła pojawił się niemal znikąd, śpiewając starego akustycznego bluesa w duecie z Tomkiem Krukiem. Po triumfalnym marszu przez festiwale i nagraniu debiutanckiej płyty, postanowił spełniac się także w większych składach. Od pewnego czasu pojawia się w towarzystwie swietnego gitarzysty Patryka Filipowicza i klawiszowca Jacka Zająca. No i stara się śpiewać inny repertuar.

 

" />" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true">

 

Podczas białostockich zaduszek mierzył się i z bluesem i z Joe Cockerem, a nawet z southern rockiem. Ale publiczność, która w ubiegłym roku oklaskiwała Przytułę & Kruka na Jesieni z Bluesem, najżywiej zareagowała na "Ice Cream Man" z ich debiutanckiej płyty. Sam Przytuła był zdziwiony. Ze swoim emploi zaskarbia sobie widzów i na razie płynie z bluesem.

Niewielu uczestników koncertu wiedziało, kim są Johnny Coyote. Tym większe było ich zdziwienie, kiedy usłyszeli potęznie brzmiący zespół, bliższy rockowi niż bluesowi i świetnie śpiewającą dziewczynę. Ewa Pitura, podobnie jak Bartek Przytuła, jak meteor wbiła się w polską scenę bluesową zaczynając od nagrania płyty z zespołem. Ale to, co słychać na "Blues Bastard" najlepiej właśnie usłyszeć jest i zobaczyć na żywo.

Na scenie Pitura to prawdziwy wulkan energii, z pasją wsłuchująca sie w grę zespołu wokalistka, wciąż szukajaca najlepszych dla siebie i grupy interpretacji. Johnny Coyote na tle innych polskich wykonawców blues rocka odróżniają się choćby fakttem wykonywania wyłącznie autorskiego repertuaru. Czasem brzmią jak giganci z Led Zeps, czasem, mimo dużego składu, jak power tria z przełomu lat 60. i 70. ale zawsze starają się grać swoje dźwięki. Są sprawne solowki Piotra Janużyka, slide Dariusza Wilka i sprawna praca sekcji Szutro-Orlikowski. A i wokalistka, kiedy zobaczyła na sali Bartka Przytułę, dała solowy popis swoim niesamowitym głosem. I mieliśmy taką pokojową namiastkę bitwy na głosy. Obydwoje wokalistów musiało zaś toczyć bitwę na głosy z tęgo popijającą publicznością.

Ewa Pitura ma w zespole dużą swobodę w pisaniu tekstów, układaniu linii melodycznych i słychać, że znakomicie pasuje do kierunku w jakim zmierza zespół. Teraz tylko wypada czekać na drugą płytę Johnny Coyote. Po "Blues Bastard" po koncercie podczas Zaduszek bluesowych w Białymstoku ustawiła się długa kolejka.

Wkrótce materiały wideo.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry