niedziela, 25 listopad 2018 01:01

34. Jesień z Bluesem 2018. Diunna Greenleaf and Blue Mercy with Bob Corritore czy Arnaud Fradin & His Roots Combo (wideo)

KIno Forum. 34. Jesień z Bluesem 2018. Diunna Greenleaf and Blue Mercy with Bob Corritore KIno Forum. 34. Jesień z Bluesem 2018. Diunna Greenleaf and Blue Mercy with Bob Corritore

Diunna Greenleaf and Blue Mercy with Bob Corritore czy Arnaud Fradin & His Roots Combo - fani będą długo zastanawiali się, który koncert na zakończenie 34. Jesień z Bluesem w kinie Forum w Białymstoku wywarł na nich większe wrażenie.

Diunna Greenleaf to festiwalowy pewniak. Obdarzona świetnym głosem, świadoma siebie na scenie, o sprecyzowanych poglądach na życie. Po prostu - osobowość. Zatem jej pojawienie się w finale 34. Jesień z Bluesem 2018 nie była zaskoczeniem. Fani bluesa mieli okazję zaprzyjaźnić się z nią podczas festiwalu Olsztyńskie Noce Bluesowe 2014.

Mimo kłopotów z poruszaniem się, koncertowa adrenalina dodała wokalistce tyle energii, że szybko zrzuciła szpilki i wręcz pląsała po scenie kina Forum. Ale jak na bluesową damę przystało - wyszła ubrana jak na estradę. Zanim to się stało, introdukcję zagrał znakomity harmonijkarz Bob Corritore wraz z Blue Mercy. Tu natychmiast dała się słyszeć świetna, niezwykle stylowa gra gitarzysty Ronniego Boysena.

Diunna Greenleaf prowadziła koncert z dużą dozą humoru. Dzieliła się wspomnieniami, wyśmiewała współczesny blichtr i pogoń za markami. Po prostu - z wrodzonym talentem scenicznym, motoryką, głosem - na scenie festiwalu Jesień z Bluesem 2018 była po prostu sobą.

Ale prawdziwym zaskoczeniem był przyjazd akustycznego kwartetu Arnaud Fradin & His Roots Combo. Arnaud Fradin, muzyk z Francji rodem, wyśmienicie grał na gitarze akustycznej i dobro, ale jeszcze pewniej operował głosem. Stosunkowo niskim, świadomym każdej nuty. Kiedy chciał się pobawić, śpiewał falsetem, ale generalnie po postu brzmiał jak facet. Wtórował mu nie bojący się grać bardzo wysokich nut harmonijkarz Thomas Troussier. Mimo, że to było akustyczne granie - publiczność chętnie dawała się wciągnąć do śpiewania, a kiedy kobietom nie stawało odwagi, panowie... śpiewali falsetem.

Jednym z najbardziej poruszających momentów było wspólne mruczenie jednego z refrenów. Po tym koncercie standing ovation była jak najbardziej zasłużona, a zachwyty nad tym koncertem nie milkły aż do zakończenia festiwalu.

Wcześniej dobrze znani z Suwałki Blues Festival 2015 Egidio „Juke” Ingala & The Jacknives dali energetyczny show. To zespół, który gra bluesa rodem z Chicago i zachodniego wybrzeża, zaś już w 2013 roku na płytach umieszczał obok swoich kompozycji hity choćby Little Waltera.

Ostatnim akordem festiwalu był kameralny koncert Hot Tamales w kawiarni Fama.

A oto co działo się dzień wcześniej:

34. Jesień z Bluesem 2018. Billy Branch, James Harman, Giles Robson i Bob Corritore, czyli Blues Harp Explosion!

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry