piątek, 10 czerwiec 2016 23:05

Moriah Woods, Johnny Mastro & Mama’s Boys i Lou Shields zagrali w Hard Rock Pub Pamela (zdjęcia)

Moriah Woods w Hard Rock Pub Pamela by Radosław Sass Moriah Woods w Hard Rock Pub Pamela by Radosław Sass

- Moja muzyka zakorzeniona jest w starej folkowej muzyce amerykańskiej ale w połączeniu z wyraźnymi, mocnymi melodiami i przesterem - powiedziała Moriah Woods po koncercie w Hard Rock Pub Pamela w Toruniu. Dla bluesonline.pl opisała też występy Lou Shieldsa i zespołu Johnny Mastro & Mama’s Boys.

8. urodziny HRPP Records były wieczorem szczególnym, pokazały trzy różne oblicza amerykańskiej muzyki - wspomina zorganizowany 6 czerwca w Hard Rock Pub Pamela koncert toruńska wokalista Maja Lewicka.

Koncert rozpoczął Lou Shields z USA, który przyciągnął uwagę oryginalną stylistyką i  instrumentarium oraz charakterystycznym głosem.

Lou Shields, fot. Radosław Sass

- To były dźwięki z pogranicza folku i bluesa, wydawałoby się wydobywane bez wysiłku - opisuje koncert amerykańska artystka Moriah Woods. - Ze stompboxem pod jedną stopą i przepołowioną deskorolką z wbitymi pobrzękującymi kapslami pod drugą, stworzył idealną symfonię rytmu, gitary bluesowej (czasami banjo) i jego przyjemnie brzmiącego, charakterystycznego głosu. Występ był niesamowicie szczery, płynący z głębi serca i przeniósł mnie w klimat rodzinnych stron.

Później na scenie pojawiła się Woods.


- Moja muzyka zakorzeniona jest w starej folkowej muzyce amerykańskiej ale w połączeniu z wyraźnymi, mocnymi melodiami i przesterem - powiedziała dla bluesonline.pl. - To gatunek, który określam jako ‘folk noir’. Coś starego, coś mrocznego, coś żarliwego, pełnego pasji. To była ogromna przyjemność powrócić do Pameli i wykonać kilka utworów z mojego poprzedniego albumu „Bring the Rain” oraz kilka nowych, cięższych utworów z najnowszej płyty, która zostanie wydana jesienią. To była kolejna cudowna noc w Hard Rock Pubie Pamela. Gratulacje dla wszystkich za całą ciężką pracę, oddanie, wytrwałość i pasję! Nie jest łatwo żyć dla muzyki ale  robimy to bo jeśli  kochasz coś tak bardzo, nie masz innego wyjścia.

Wieczór zakończył się mocnym uderzeniem - Johnny Mastro & Mama's Boys dosłownie rozsadzili klub swoją energią. Było mocno, głośno, pulsacyjnie. To był soczysty blues z rewelacyjną harmonijką Johnny'ego Mastro. - Amerykański magazyn muzyczny określił ich mianem "synowie Mike'a Tysona" - i mieli rację. To był muzyczny pogrom!- przypomina Maja Lewicka.

Johnny Mastro & Mama's Boys, fot. Radosław Sass

- Zespół Johnny Mastro & Mama’s Boys wniósł na scenę zupełnie inne oblicze amerykańskiej duszy - dodaje Moriah Woods.- Zagrali głośnego, rasowego rock’n’rolla ale i zaskoczyli delikatną pasją, która sączyła się z niesamowitych solówek gitarowych, lamentującej harmonijki i szorstkiego wokalu jakiego nigdy wcześniej nie słyszałam. Głosy tych artystów wydobywają się z każdej nuty.

- Mnie jednak najbardziej przekonał występ skromnej, jakby lekko zawstydzonej, obdarzonej cudownie delikatnym a jednak mocnym głosem kompozytorki, instrumentalistki i wokalistki z Colorado - przyznaje sie Maja Lewicka.-  Moriah Woods Trio oczarowali swoim występem. Kompozycje tej fantastycznej artystki są pełne sprzeczności - folk i nowoczesne brzmienie, delikatność i siła, cudownie łagodne melancholijne melodie przerywane nagłymi zwrotami rytmu. Mariusz Antas (bas) i Michał Głos (perkusja) pięknie wyeksponowali zjawiskowość tej młodej dziewczyny. I jeśli miałabym kiedyś namalować muzykę, z pewnością miałaby twarz Moriah Woods.

- Hard Rock Pub Pamela to miejsce dla muzyków i artystów, gdzie liczy się to, co najważniejsze, czyli – muzyka!- reklamuje toruński klub Moriah Woods. - Usytuowany w pobliżu Starego Miasta klub jest doskonałym przystankiem w podróży dla wielu rodzimych i zagranicznych wykonawców przynoszących na scenę przeróżne brzmienia począwszy od folku, amerykańskich korzeni, muzyki country, punka, rock and rolla, rocka i najczęściej bluesa.

 

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry