wtorek, 19 październik 2010 21:43

Chatka Blues Festiwal 2010: wielki mały blues (zdjęcia)

Chatka Blues Festiwal 2010. Lublin od wielu lat nie miał bluesowego festiwalu. Na dwa dni przyjechali rewelacyjni Hard Times, Magda Piskorczyk czy JJ Band (na zdjęciu). Ale miasto nie jest gotowe na taką imprezę.

Chatka Blues Festiwal to dwa dni koncertów w znanej w calej Polsce lubelskiej Chatce Żaka. 15 października zagrali Hard Times, z Marcinem Hilarowiczem na drugiej gitarze. I jak zwykle, z miejsca podbili publiczność perfekcją i naturalnością, chociaż grają standardy - ale jak. Jak zwykle znakomite wrażenie zrobiła Magda Piskorczyk. Od dwóch miesięcy przemierza Polskę, ale energii podczas koncertów nigdy jej nie brakuje. Spiewa po polsku, po angielsku, a nawet w jakichś afrykańskich narzeczach. Bo jej muzyka to nie tylko blues, to muzyka świata. Na koniec zagrały Osły. W pelnym, dwuperkusyjnym składzie, halasowały aż miło, chociaż słuchacze, którzy nie przepadają za The Allmann Brothers Band mogli być nieco zmęczeni.

Dobrze znani z przeglądów i konkursów The River po raz kolejny zmienili skład. Nieśmiertelny  jest tylko Mateusz Sulowski, który wrócił do swoich hendriksowskich popisów, włącznie z grą zebami na gitarze. Na koncercie zagrał także Adam Blues Band - formacja organizatora festiwalu - Adama Bartosia. Akustycznie i rzeczowo. Na koniec pojawił się JJ Band. Jogi niezawodnie grał fantastyczne solówki i bawił się znakomicie muzyką. Tylko słuchaczy nie miał zbyt wielu. Lubelsc dziennikarze podejrzewają, ze zespoł ostatnio zbyt często grał w Lublinie, by po raz kolejny ściągnąć fanów. zkoda, ze topowi muzycy w porywach przyciągnęli do Chatki Żaka zaledwie kilkadziesiąt osób. Czy 100 tys. lubelskich studntów nie lubi bluesa, czy po prostu nie wiedziało o imprezie - nie wiadomo. Na pewno następny festiwal oprócz równie znakomitych gwiazd musi mieć bardziej rozbudowaną promocję. Tego chyba wymaga od nas XXi wiek.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry