Słuchając muzyki, obserwując koncerty, wertując literaturę, internet, czytając setki recenzji, wywiadów, komentarzy....najczęściej chyba zadajemy sobie pytanie: Co jeszcze nowego możemy spotkać, usłyszeć, czy nawet zrobić w bluesie, a może nie tylko w bluesie? Pytanie wydawałoby się trudne i pewnie z gatunku tych retorycznych, ale chyba właśnie mamy na nie odpowiedź.
Jasona Ricci i jego New Blood z pewnością przedstawiać nie trzeba. Pisaliśmy m.in. o nim przy okazji jego majowego występu w Hybrydach. Muzyka Jasona Ricci i jego zespołu intryguje i zachwyca od dawna, ponieważ jest to szalona, ale perfekcyjna, wykraczająca poza wszelkie ramy i schematy, artystycznie doskonała fuzja bluesa, rocka, punk-rocka, jazzu, funky, soulu itd. A to jest w tej chwili umiejętność w świecie muzyki największa, jaką można sobie wyobrazić.
Tak więc - "odpalajmy" Done With The Devil .....i co mamy na początek? Tytułowy utwór to prosty rytmicznie kawałek, ale rzeczywiście jest w nim coś diabolicznego i chyba nie chodzi tu tylko o słowa, piękny rytm, chropawy wokal Jasona i ...co dalej? Proszę bardzo, po tych niesamowitych, rockowo brzmiących emocjach mamy przepiękną, wręcz słodką pop-bluesową balladę "Sweet Loving"...i tu znowu sekcja rytmiczna New Blood robi swoje i to jest mistrzostwo świata, chce się żyć, chciałoby się nawet zatańczyć - z kimś wyjątkowym, a może przed kimś wyjątkowym...?
I co dalej? Same niespodzianki, oto bowiem mamy przejście od tej słodkiej, a może nawet co nieco erotycznej ballady do jazz-rockowego "Holler for Craig Lawler". No i w końcu coś absolutnie doskonałego - autobiograficzne /??/ "Broken Toy". Cudowny utwór, porównywalny w tym gatunku chyba tylko z "The Way I Hurt Myself", tak bardzo osobisty, wręcz intymny. Zaśpiewany i zagrany tak, że ciarki chodzą po plecach, smutny, refleksyjny, tragiczny, ale jednocześnie tak bardzo odważny, tak buntowniczy.... Chyba każdy z nas kiedyś czuł się, jak ta tytułowa "zepsuta zabawka", obojętnie z jakiego powodu... A kto wie, być może niektórzy z nas czują się tak bez przerwy? Nie ma wątpliwości - "Broken Toy" to coś wyjątkowego - muzycznie, emocjonalnie, jakkolwiek...
Kolejny "Ptryptophan Pterodactyl" to typowo latynoskie rytmy, oczywiście nie każdego to "kręci", ale w połączeniu z tą niepowtarzalną harmonijką Jasona - to kolejny dowód na to, że to jest coś wyjątkowego i na całkowity geniusz tego muzyka. Trochę latino, trochę chyba jednak jazz...., kto jeszcze tak potrafi?!
"I Turned To A Martian" to przepiękny punk-rock /przepiękny oczywiście dla tych, którzy mają jakiekolwiek pojęcie o tym bardzo ciekawym gatunku muzycznym :-)/ i tu tez nie ma nic do dodania. Ale cóż, Jason, jak wiadomo wywodzi się z punk-rocka, być może dlatego i tutaj potrafił tak doskonale połączyć style.
No i w końcu mamy też i psychodelię...:-))) - "As Long As I Have You"....coś niesamowitego !!! I nie trzeba tu absolutnie wytrawnego znawcy gatunku, żeby usłyszeć w śpiewie Jasona wyraźne wpływy samego....Jima Morrisona !!! No i plus oczywiście ta niesamowita harmonijka... Jimi na pewno byłby dumny, a kto wie, może jest??? Może wcale nie umarł, może żyje gdzieś sobie spokojnie i obserwuje, cieszy się, że znalazł się ktoś, kto potrafi grać i śpiewać tak, jak on..., a może nawet dużo lepiej...?
"Life od Denial" to kolejne mistrzowskie połączenie bluesa i rocka. "Afro Blue" to jak wiadomo standard jazzowy, ale za to jak zagrany ! I kolejny , nie wiem już który dowód na absolutny geniusz Jasona Ricci.
Nie sposób powiedzieć o wszystkim, co można usłyszeć na płycie "Done With The Devil". Jedno jest pewne - ta muzyka z pewnością powstała przy udziale "jakichś mocy", ale obojętnie jakich - życzymy Jasonowi i sobie chyba przede wszystkim, aby te moce na zawsze pozostały z tym muzykiem, bo wtedy i my będziemy mieli szanse na taką muzykę, jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną, refleksyjną, ale tez dającą napęd i chęć do życia. Jason Ricci zabiera dusze i ...dzięki mu za to !!!!!
NK.


























